Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Relacja z XXXII MPC&F w Mrągowie
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Country Music - POLSKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mayster
Wielebny



Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 1861
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z lasu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:36, 21 Sie 2013    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Oldboy named Sue
Poszukiwacz złota



Dołączył: 09 Sie 2013
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: warszawka
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:56, 21 Sie 2013    Temat postu:

Jak mawial wczesniej klasyk ( cowboykash) znowu te same slowa kluczowe:
Lonstar
Pacuda ( tutaj wczesny Pacuda)
Mragowo
itd
a oba teksty ( moj i WC Kwadransa ) dzieli 10 lat ....


Ostatnio zmieniony przez Oldboy named Sue dnia Śro 16:00, 21 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
FAYERWERK
Pionier



Dołączył: 20 Lip 2009
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Tuszyn - Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:15, 21 Sie 2013    Temat postu:

No to może dodam od siebie.

FAYERWERK w latach 2001-2004 zdobywał drugoplanowe nagrody w przepustkach i koncertował w mieście.

2005r. - Pierwsza wygrana przepustka, debiut w amfiteatrze w piątkowym koncercie. Jako pierwsza kapela zagraliśmy cztery utwory. Wtedy jeszcze debiutantom wręczano na scenie tablice rejestracyjne, której dla nas zabrakło. Dostaliśmy ją dopiero w przyszłym roku w dodatku z błędem w nazwie zespołu i za sceną.

2006r. - Debiut w amfiteatrze w piątkowym koncercie. Jako pierwsza kapela zagraliśmy piętnaście minut. Po nas wystąpił Czas Na Grass.

2007r. - Druga wygrana przepustka. Debiut w amfiteatrze w piątkowym koncercie. Tym razem jako druga kapela po West Side. Znowu cztery utwory.

2008r. - Debiut w amfiteatrze w niedzielnym koncercie. Znowu jako druga kapela po Paterski C Club. Piętnaście minut.

2009r. - Koncerty na scenie w mieście.

2010r. - Obiecany czterdziestominutowy koncert w niedzielę przed kabaretami, który szybko stopniał do trzydziestu minut. Tuż przed koncertem było już dwadzieścia minut a w wyniku przesunięć w programie zagraliśmy znowu cztery utwory po debiutantach Strefą 50 i Hamakiem. Jak na ironię to właśnie w tym roku zdobyliśmy DYLIŻANS za 2009 rok w kategorii "Nowy wykonawca roku".

Co do pieniędzy to dam spokój. Powiem tylko, że organizując wyjazdy do Mrągowa nauczyłem się ich szukać poza oficjalnymi piknikowymi scenami. Bywało z tym różnie. Bodajże w 2008r. podczas trzech dni piknikowych zagraliśmy sześć koncertów w sześciu różnych miejscach.

Zabrakło nam rok do dziesięciolecia piknikowego. Niestety, zmęczenie materiału spowodowało rozpad zespołu. Pewnie wielu dało by sobie spokój. Ale nie ja.

2013r. - FAYERWERK z nowym składem i z nowymi nadziejami przyjechał do Mrągowa. Zastał starych dobrych znajomych i stare złe układy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:17, 21 Sie 2013    Temat postu:

Mayster napisał:
http://www.wprost.pl/ar/46571/Country-obciach/


Nie da się ukryć. Mocny tekst, ale trafny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Woźnica
Ranczer



Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 1278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:32, 21 Sie 2013    Temat postu:

Witam

Country George poruszył dość bolesny temat traktowania przez organizatorów imprez wykonawców, zwłaszcza tych, którzy swoją sceniczną karierę dopiero zaczynają. Każdy z naszych artystów country mógłby dołożyć do tego Archiwum X długą listę swoich doświadczeń. Na tegorocznym Pikniku, co może trochę pocieszy Country George'a, nie tylko Wheels of Steel został dotknięty przez bałagan harmonogramowy. Przesunięć w programie, w tym nawet prób skracania występów, było więcej, co dobrego świadectwa organizatorom nie wystawia.

Wspomniał też Country George jedno z najsmutniejszych w historii Pikniku wydarzeń - usunięcie z imprezy Marysi Gorajskiej i Jukeboxu. Jako że powołał się przy tym na Dyliżans 471, a poza kolekcjonerami mało kto już tak odległy numer posiada, pozwolę sobie przypomnieć, co pisałem wówczas. Tekst długi, ale chyba dobrze obrazujący atmosferę tamtego Pikniku, ważnego, bo nie tylko jubileuszowego, ale i ostatniego, którego umierające już wtedy SMC było współorganizatorem. Oto ten tekst.


To ostatnia niedziela?

Kiedy w czasie sobotniego koncertu Wojciech Cejrowski poinformował, że w niedzielę wystąpi w amfiteatrze ponownie K.C. Williams, nie przeczuwałem jeszcze za jaką cenę to się stanie, aczkolwiek zwróciłem uwagę na kompletny brak entuzjazmu widowni w reakcji na tę dobrą wydawałoby się wiadomość.

Wstałem rano, żeby zdążyć na countrową mszę, udałem się na śniadanie i kawę, a kiedy wybierałem się do miasta spotkałem Krzysztofa Gorajskiego z AWRY i Romana Słomkę z Jukeboxu. W ten sposób dowiedziałem się, że AWRA i Jukebox zostali wykluczeni z niedzielnego koncertu z powodu złamania umowy z Performance w punkcie dotyczącym zakazu występów przed koncertem w amfiteatrze na mieście. Sęk w tym, że jak przysięgali wykonawcy, takiego punktu w ich umowach nie było!

Oliwy do ognia dolewał fakt, że telefonicznie kazano im wynieść się do godziny dziesiątej z hotelu. Zespoły postanowiły jednak udać się do amfiteatru na próbę, by organizator nie mógł im później zarzucić kolejnego złamania umowy. W amfiteatrze doszło do znanej mi już tylko z opowiadań słownej utarczki z ochroną, przysłaną w celu fizycznego usunięcia artystów ze sceny.

Taka sytuacja wydarzyła się na Pikniku pierwszy raz, więc nie jest dziwne, że nikt właściwie nie wiedział jak się w takiej sytuacji zachować. Miałem nadzieję, że w ciągu dnia sprawa się jeszcze wyprostuje, ale nic takiego niestety się nie stało. Marysia Gorajska i AWRA oraz Jukebox nie wystąpili ostatecznie w tym roku na głównej mrągowskiej scenie.

Imprezy w mieście odbywają się na Pikniku od dawna. Korneliusz Pacuda, który kiedyś sam za nimi optował, wyrażał od jakiegoś czasu zastrzeżenia co do tego, że pokrywają się one z koncertami w amfiteatrze, ale nie odbierały one raczej publiczności głównej scenie. Trzeba pamiętać o tym, że w czasie Pikniku jest w Mrągowie kilka razy więcej osób, niż mógłby zmieścić amfiteatr i słusznie zawsze twierdziła pani burmistrz, że trzeba ten tłum jakoś zagospodarować, zwłaszcza po zmroku.

To że AWRA i Jukebox grają na mieście w sobotni wieczór, co można było przeczytać w programie imprez w mieście znanym co najmniej na tydzień przed imprezą, dziwiło mnie o tyle, że widziałem zwłaszcza Marysię w koncercie jubileuszowym. Napisałem nawet o tym w przedpiknikowym Dyliżansie, ale tekst w ostatniej chwili spadł, bo raz, nie chciałem psuć atmosfery, dwa miałem obowiązek zamieścić reklamę. Chciałem do sprawy wrócić już po pikniku, ale nie przeczuwałem, że tak się ona potoczy.

Marysia w sobotę wystąpić nie mogła, bo w myśl kuriozalnych ustaleń nikt nie mógł śpiewać na Pikniku więcej niż w jednym dniu, oczywiście poza Anią Wyszkoni, Maleńczukiem i jak się okazało później K.C. Williamsem. Byli więc równi i równiejsi.

Nie widzę nic zdrożnego w tym, że wykonawcy, którzy mają akurat wolny czas wykorzystują nadarzającą się koncertową okazję. Na poprzednich piknikach tak bywało, choć Agencja Pro Country zastrzegała sobie uzgadnianie takiego występu.

Takiego punktu w umowach w tym roku, jak twierdzą wykonawcy, nie było, ponadto skoro propozycja wypłynęła od współorganizatorów imprezy nikomu chyba do głowy nie przyszło, że coś jest nie tak.
Agencja Performance uznała jednak, że doszło do przestępstwa na wielką skalę i skazała sprawców na śmierć, nie pytając o zgodę żadnego z pozostałych współorganizatorów. Nie wydała przy tym żadnego oficjalnego komunikatu o usunięciu z koncertu widniejących na plakacie wykonawców, nie poinformowała o tym nawet ze sceny. Zamiast Marysi pojawił się K.C. Williams i szlus.

Arogancja i lekceważenie wszystkich porażające, choć znajdą się i tacy, którzy prawa do samodzierżawia trzymających kasę organizatorów bronić będą.

Z kanałów nieoficjalnych wiem, że jako powód Performance podawał fakt, że pełny w mieście występ przed koncertem w amfiteatrze był niedopuszczalny, ponieważ miał obniżyć liczbę spodziewanej w niedzielę publiczności.

Kompletna to nieznajomość mrągowskich realiów. W przypadku zwłaszcza młodych i mniej znanych wykonawców udany występ na mieście raczej przyciąga publiczność do amfiteatru niż obniża jej liczbę. W gruncie rzeczy organizatorom powinno raczej zależeć na wcześniejszym spopularyzowaniu młodych artystów.

Efekt usunięcia z koncertu był raczej odwrotny, bo sporo fanów Marysi, w tym ja, po prostu na wieczorny koncert już nie przyszło, bo i po co? Łamałem się, czy wracać do domu wcześniej, czy zostać jeszcze właśnie na Marysi i występie Jukeboxu, który uważam za najciekawszy muzycznie młody polski zespół country, ale decyzja Performance wybawiła mnie z rozterki.

Ogólnie to wszystko, to jakaś koszmarna bzdura, której logika być może zasadza się na tym, że trzeba było zrobić miejsce dla ponadprogramowego K.C. Williamsa, wywalono więc młodzież, nie licząc się z protestami, których można się chyba było spodziewać, ale które silnej agencji nie mogą raczej zaszkodzić.

Prezes Performance, Krzysztof Majkowski robił na mnie dobre wrażenie. Nie dał się co prawda przekonać na konferencji prasowej do udziału Ali Boncol i Marysi Gorajskiej w piątkowym koncercie, ale miał w końcu prawo ustawić koncert po swojemu, nawet wbrew dobrym radom. Cała moja życzliwość (m.in. to ja udostępniałem Performance listę gości na konferencję prasową w imię wspólnego dobra) po niedzielnym horrorze ulotniła się chyba bezpowrotnie.

Showbiznes to interes bardzo szarpiący nerwy, pełen fauli i nieczystych chwytów, stąd choćby tytuł mojego widowiska z zeszłego roku Polska wolna amerykanka. A jednak Performance przeholował.
Jakoś chyba nie wczuli się ci ludzie w jubileusz, mimo zapewnień o dbałości o dobro country raczej o nie nie zadbali, uderzyli ponadto w jeden z bardzo czułych punktów chyba nie tylko moich, w Marysię Gorajską.

Od lat na polskiej scenie country obecne są właściwie tylko dwie kobiety: Ala Boncol i Kasia Bochenek. Przy całym szacunku i miłości do obu wokalistek dla mnie to zbyt mało. Zdarzało mi się walczyć dawniej o Magdę Krzywdę, o Ankę Nyc, przekonywać do solowych występów Kasię Szubartowską, wypychać na środek sceny Sonię Kopecką. Wszystko to właśnie po to, by tych kobiecych głosów w country po naszemu było więcej.

O Marysię Gorajską też zdarzało mi się powalczyć, ale na szczęście nie tylko ja widzę i słyszę, że to nasza perełka, jak powiedział kiedyś Vince Gill o rówieśnicy Marysi LeAnn Rimes. Żali mi, że nie dano jej zaśpiewać choćby I Still Miss Someone w widowisku o Johnny Cashu, ale wobec krzywdy jaka spotkała ją później, mogę tylko przytoczyć słowa napisanego dla Marysi tekstu – nie zaczynaj nigdy z aniołami, bo to może skończyć się piekłem. Mam nadzieję, że mrągowskie wydarzenie nada interpretacji tej piosenki rzeczywistą pasję.

Jukebox może nie ma uroku Marysi Gorajskiej, ale ma na polskiej scenie country bardzo realną wartość. Niedawno Ewa Dąbrowska przytaczając swoje wrażenia z poprzedniego Pikniku napisała o ich repertuarze – nierozpoznany. Otóż piosenki z ich zeszłorocznego występu mogły być nierozpoznane z dwóch powodów. Po pierwsze w ich materiale znajdują się nowości, które do uszu części znawców historii country nie docierają także w oryginałach, po drugie Roman Słomka i jego zespół nie kalkują oryginałów, a podchodzą do nich twórczo, tworząc własne interpretacje, na mój gust interesujące. W tym roku mieli zaśpiewać kontrowersyjnego i w USA Cowboya Troya, ale niestety, nie było im to dane na głównej scenie.

Tak to odcięto na Pikniku z jednej strony możliwość dłuższych recitali wykonawców uznanych, zaś z drugiej brutalnie wykopano młodzież. Bilans agencji Performance na jubileuszowym Pikniku nie wypada więc najlepiej.

Z countrowców dopuścili, nie licząc koncertowych rozbiegówek, tylko Lonstara, u którego zresztą Krzysztof Majkowski był kiedyś klawiszowcem. Poza tym był plus Babsztyla i cała reszta gwiazd dla country z Maleńczukiem i Łzami na czele, niczym rockmanów dla głodującej Afryki. Wspominając K.C. Williamsa znaleźliśmy się nawet za Murzynami.

Jeszcze do wczoraj czułem po tym wszystkim autentyczną złość, dzisiaj już raczej mi smutno. Smutno, bo jeśli nawet to nie Performance będzie w przyszłym roku realizował Piknik, to znając realia, przyjdzie na to miejsce inna prężna agencja, która wywali z imprezy resztę wykonawców country jak pasażerów bez ważnych biletów, a nawet z biletami.
Niech się odpowiedzialni za taką kondycję Pikniku uderzą w piersi, choćby w skrytości ducha. Dobrym momentem na to byłaby kolejna countrowa msza, która dzięki uporowi Mikołaja Kruczyńskiego i dobrej woli kilku wykonawców odbyła się w tym roku już po raz trzeci.
Mrągowski ksiądz proboszcz ubolewał nieco, że nie znalazło się to wydarzenie na piknikowych afiszach czy choćby w informacji o imprezach na mieście, ale tam szanowny księże proboszczu widać królowała mamona, której nie da się służyć nie zapominając o Panu Bogu.


Nie chcę już wydłużać i tak zbyt długiego postu, ale w tym samym Dyliżansie znajduje się również list, który wystosowałem do SMC, a napisałem także list w tej sprawie do Agencji Performance. Pewien efekt był, bo Performance jednak niejako w ramach rekompensaty zaprosił na kolejny Piknik Marysię Gorajską, a chyba też i Jukebox, choć tego już nie pamiętam.

Po tym Pikniku SMC straciło tę imprezę definitywnie. Nie umiało obronić ani wykonawców, ani siebie. Na kolejny Piknik nie przyjechałem, bo nie widziałem sensu. Potem sytuacja powoli zaczęła się zmieniać, a Agencja Performance też zmieniła swoje podejście do countrowego środowiska i otworzyła przynajmniej na część naszych inicjatyw. Coś z Pikniku udało się odzyskać, ale wiele jeszcze do odzyskania zostało.

Pozdrawiam

Woźnica
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Oldboy named Sue
Poszukiwacz złota



Dołączył: 09 Sie 2013
Posty: 97
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: warszawka
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:13, 23 Sie 2013    Temat postu:

przeczytalem raz jeszcze szczegolowe wyjasnienia Woznicy na temat organizacji pikniku a takze komentarze do tych wyjasnien - i zrobilo mi sie smutno. Bo w skrocie sytuacja wyglada tak:
1/ Stowarzyszenie Country umarło - a prawo do Pikniku przejelo Miasto Mragowo ( ciekawe na jakiej zasadzie - ale to sprawa do odrebnej dyskusji)
2/ Miasto "sorzedało" prawo do organizacji agencji Performance;
3/ Performance decyduje o wszystkim i nie musi sie z niczego tlumaczyc ( kto ma kase ma decyzje)
A gdzie prawdziwi fani ? - Kiedys reprezentowalo ich Stowarzyszenie a dzis ????
Wg wyjasnien Woznicy organizator sam decyduje co jest a co nie jest country ( i ma dodatkowo przyniesc dochod). Doprowadzajac to do absurdu, nalezaloby zaprosic Weekend z przebojem " Ona tanczy dla mnie" a napewno zapelni to trybuny...
I napewno ktos udowodni, ze disco polo to odlegla rodzina muzyki ludowej ( country)..
Jako facet, ktory z Piotrem Kinickim i Waldemarem Sniedziem w kwietniu 1982 roku wymyslij pomysl " piknik country ( Piknik w Aninie - praojca wszyskich kolejnych piknikow) nie moge wyrazic zgody - a w kazdym razie zglaszam votum separatum.
I zeby nie bylo, ze tylko krytykuje : uwazam ze srodowisko county fanow powinno sie w tej sprawie zorganizowac - na przyklad pod auspicjami muzyka-country.pl.
Jako grupa zorganizowana zglaszalaby postulaty do Krzysztofa Majkowskiego ( co chcielibysmy uslyszec) .Moze w drugim etapie wlaczylibysmy sie do Rady Programowej Pikniku ( o ile takie cialo istnieje...).
Pisze "na goraco" aby zainicjowac dyskusje.
Pamietajcie : Piknik Country zostal wymyslony dla prawdziwych fanow i tak naprawde do nich ( do nas) nalezy !!!!!!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nawigacja
Bandit



Dołączył: 08 Wrz 2009
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Legionowo
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:55, 23 Sie 2013    Temat postu:

Ja w kwestii dyskusji... Ciśnie mi się na usta prowokacyjne pytanie: dlaczego fani country mają mieć wpływ na program Pikniku? Głosują przecież swoimi portfelami i nogami. Mamy szczęśliwie demokrację, wolny rynek i kapitalizm, festiwali country też jakimś tajemniczym dla mnie cudem przybywa. Festiwal Piknik Country to impreza KOMERCYJNA realizowana przez zwycięzcę przetargu na zlecenie miasta Mrągowa. Dlaczego ktokolwiek miałby pytać jakiekolwiek "środowisko" o zdanie? Wpływ na program imprezy ma jej organizator. Jeśli chcemy mieć dobry i spełniający oczekiwania festiwal to może jakiś countrowy podmiot wystartowałby w kolejnym przetargu i przebił Performance Media Group? Może zróbmy inny, choćby podobny do festiwalu w Ustroniu i przestańmy mieć jakieś nieuzasadnione roszczenia...?

Imprezy otwarte są dla wszystkich, którzy chcą się na nich znaleźć. Jeśli ktoś nie ma takiej ochoty to zwyczajnie zostaje w domu, jedzie na ryby, zakupy w galerii handlowej albo do Wolsztyna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Woźnica
Ranczer



Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 1278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:36, 23 Sie 2013    Temat postu:

Witam

Nawigacja sprowadziła marzycieli na ziemię, ale mogę zrozumieć uczucia Boya Named Sue. Gdyby mój Dyliżans dostał się kiedyś w nieodpowiednie ręce i zmienił w coś w rodzaju Faktu, pewnie bym tego nie przeżył. Fani Country w Nashville protestowali kilka lat temu przeciwko próbie zmienienia historycznej stacji radiowej WSM z muzycznej na sportową i chociaż stacja była w rękach komercyjnego Gaylord Entertainment, wygrali fani. Gaylord odpuścił. Niestety, nie udało się to w przypadku legendarnej stacji telewizyjnej The Nashville Network (TNN), nazywana niegdyś countrowym Camelotem telewizja straciła swój countrowy charakter.

Sytuacja Pikniku przypomina mi sytuację Królestwa Polskiego pod rządami Wielkiego Księcia Konstantego. Analogia tym trafniejsza, że w historycznym tle i w tym przypadku kryje się caryca, choć tu telewizyjna. Piknik ma jakąś tam autonomię, wolno nam jeszcze mówić po countrowemu, są nawet i tacy, którzy drogę do niepodległości widzą w obwołaniu Wielkiego Księcia Królem Polski. To jednak równie nierealne jak powodzenie powstania znanego z historii jako Listopadowe. Co prawda snuje się po Mrągowie kilku Wallenrodów, ale raczej wroga od środka nie zniszczą. Jak się zna historię, można szukać rozwiązań, których kiedyś nie zastosowano.

Na dzień dzisiejszy jestem za przekonaniem Krzysztofa Majkowskiego do tego polskiego dnia, o którym plotkowano w kuluarach. Na taki jeden piknikowy dzień nas stać, to znaczy możemy go zagospodarować w przyzwoity sposób. Powinno się w nim znaleźć miejsce dla: Lonstara, Szweda, Makiewicza, Colorado i przede wszystkim jubileuszowej Ali Boncol. Ali jubileusz w Mrągowie nie tylko się należy, jestem pewny, że jej koncert byłby kolejnym wydarzeniem.

Jednak w takim dniu musi też znaleźć się miejsce dla naszej młodzieży. Warunkiem nie jest tu jednak tylko młodość, ale i odpowiedni poziom i interesująca propozycja koncertowa. Widziałbym tu:

Power Grass - jeśli dopracują się własnego repertuaru. Wiem, że zaczęli nad nim pracę.

Wheels of Steel - ten sam warunek. Przede wszystkim własne piosenki, a przynajmniej więcej własnych niż coverów.

Dorota Krawczyk jak wyżej.

Agata Zin - ciekawy repertuar i kolejny znaczący krok, jeśli chodzi o umiejętności wokalne.

Gabrysia Mycielska - poukładany repertuar i wsparcie odpowiedniego zespołu.

Dominika Kasprowicz - Ona akurat własny repertuar ma i to w całości autorski. Kłopot we wspierającym bandzie.

Wojtek Dudkowski i Droga na Ostrołękę - mają własne piosenki i wszystko by grało, gdyby zaczęli wreszcie brzmieć a nie brzęczeć. Przypominają mi trochę dobrej klasy samochód, w którym nie dokręcono śrubek. Niby jedzie, ale klekoce.

Warunki spełniają już w tej chwili The Trace. W tym roku schowano ich w piwnicy hotelu Mrongovia, a przecież wydali płytę i logiczne by było, gdyby prezentowali ją na koncercie w amfiteatrze. Mogą to jednak z powodzeniem zrobić za rok.

W takim polskim dniu musiałoby być miejsce na finał kolejnego konkursu na piosenkę country. Niech tylko ten konkurs nieco podniesie swój poziom. Trzeba go wcześniej ogłaszać, a jury musi przeprowadzać surowszą selekcję. Nie wiem jak zachęcić twórców do pisania na konkurs czegoś ciekawszego niż dotąd, ale wierzę, że mogą się postarać.

Koniecznie też muszą powrócić na piknikową scenę zespoły taneczne. Statyczne koncerty kolejnych nawet najlepszych bandów nużą. Na scenie coś się musi dziać, jeżeli chcemy publiczność utrzymać na widowni przez te jakieś 6 godzin każdego wieczora.

No i taki dzień logicznie zaczynałby się występem laureata kolejnej Przepustki.

Czyli, nasze gwiazdy, jubileusz Ali, młodzież jak sobie na występ zapracuje i konkurs na piosenkę. Tych polskich piosenek zdecydowanie więcej niż coverów.

Taki dzień jest realny i dałoby się przekonać do takiej koncepcji organizatorów. Na marginesie przypomnę, że współproducentem tegorocznego Pikniku był Jurek Głuszyk, czyli ktoś kto zapewnia piknikową ciągłość, a i z pewnością jest o potrzebie zachowania countrowości Pikniku przekonany.

Naciski poprzez domaganie się countrowości Pikniku w internecie raczej skuteczne nie będą. W tym roku sami organizatorzy na facebookowej piknikowej stronie rozpisali ankietę na to, kogo fani chcieliby widzieć na Pikniku. Efektem była aktywność nie fanów, a tych, którzy zręcznie potrafią zbierać facebookowe głosy. Znaczy żaden.

Co do Rady Programowej to owszem, kiedyś istniała, znajdowali się w niej nawet Tomek Szwed i Lonstar. Niewiele ta Rada zdziałała. Lonstar w efekcie usamodzielnił się w Wolsztynie i poprzez obecność na wolsztyńskiej scenie amerykańskich gwiazd oraz dbałość o przyzwoity przynajmniej poziom polskich wykonawców bardziej wpływa na Piknik niż jako członek Rady.

Wbrew prawdzie czasu, którą tak boleśnie uświadamia Nawigacja, myślę, że o Piknik można jeszcze powalczyć, ale trzeba walczyć konkretami, poziomem, ciekawymi propozycjami, a nie countrową ideologią takoż countrowym populizmem.

Wybacz Boyu o imieniu Sue porównanie, ale przypominasz mi śpiącego ponoć po Tatrami rycerza, który obudził się i nie może uwierzyć w to, co widzi. Nie wiem jednak, czy nawet cała armia przebudzonych rycerzy spod Giewontu, zdziałałaby coś na współczesnym polu walki.

Lubimy krzyczeć - hańba, zdrada, do broni, nie pozwolę itp., kłaść się Rejtanem i tonąć w Elsterze. Jesteśmy moralnymi zwycięzcami, ale realnie trzy Piknikowe dni zostały rozebrane na kształt trzech rozbiorów Polski. Pozostają emigracja, kolaboracja, konspiracja, kontestacja, co kto wybiera. Ja tam bym wolał zrobić, co jest możliwe do zrobienia, Jeśli jeszcze jest możliwe.

Pozdrawiam

Woźnica
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kefas
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 1613
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:07, 23 Sie 2013    Temat postu:

CountryGeorge napisał:
Witam.

A przy okazji zapraszam do przeczytania pewnego artykułu z przed 10-ciu lat. Jestem pewien, że niewiele osób go czytało.
Rok 2003, Tygodnik "Wprost" - artykuł "Country obciach."

CountryGeorge


Czytali ... czytali ... i nawet na forum było Smile

http://www.countrymusic.fora.pl/archiwum,12/country-obciach,406.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:16, 23 Sie 2013    Temat postu:

Woźnico, czy Ty naprawdę wierzysz, że zestaw złożony z samych polskich zespołów zapełni 5000 miejsc? Z całym szacunkiem i sympatią dla wszystkich polskich wykonawców, którzy pomimo ciagłego wiatru w oczy nadal chcą grać, tworzyć i nagrywać. Sam wiesz po głosowaniu na Dyliżanse, jak wygląda aktywność miłośników muzyki country. Fanpage Muzyka Country ma niecałe 800 "lubiących to". Optymistycznie podchodząc - skąd wziąć brakujące 4000 ludzi tak, by producentowi Pikniku, który - jak słusznie Nawigacja zauważyła - o zdanie pytać się nikogo nie musi - impreza się zwyczajnie zwróciła?
Pomyślmy chwilę logicznie, nie jak urażone dzieci, którym ktoś na plac zabaw nawiózł kostkę brukową na paletach, ale jak inwestorzy chcący zwrotu poniesionych kosztów i godziwego zysku...
Wyobraź sobie przez chwilę, że to Ty zaciągnąłeś kredyt na inwestycję i od ilości sprzedanych biletów zależy, czy go spłacisz...

Jestem zdania, że należy się cieszyć z tego, co jest - a jest na europejskim poziomie. Co, oczywiście, nie przeszkadza popróbować przekonać Pana Majkowskiego do rozważenia możliwości oddania sceny polskim zespołom na trochę dłużej. Tylko czym wymiernym nasze prośby poprzemy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Woźnica
Ranczer



Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 1278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:05, 24 Sie 2013    Temat postu:

Teacher, my się ostatnio rolami zamieniamy, bo we mnie jakby więcej optymizmu niż w tobie. Ja się w swojej koncepcji ograniczam do jednego polskiego dnia, co jest minimalizmem w porównaniu ze zgłoszoną propozycją oddania całego Pikniku polskim wykonawcom country.

Jasne, że nasi countrowi artyści nie ciągną za sobą tłumów i ich nazwiska na afiszach niewiele znaczą. Jednak w Mrągowie jest trochę inaczej. Tu Lonstar, Szwed, Makiewicz, Alicja czy Colorado są kimś. Nie jestem pewny, czy gdyby ludzie wiedzieli, że usłyszą ich w czasie takiego wieczoru, nie zdecydowaliby się jednak pójść do amfiteatru, a nie czekać na nich na kempingu. Dla bezpieczeństwa można na końcu takiego dnia ustawić jakiegoś Zakopowera, czy kogoś na kogo teoretycznie amfiteatr będzie czekał.

W tym roku największe tłumy przyjechały dopiero w niedzielę na Dżem i inne znane zespoły, ale frekwencja w piątek czy sobotę też nie była najgorsza, a występowały głównie zupełnie nieznane ludziom ekipy zagraniczne. Część tej publiczności by tam była bez względu na to, kto występuje, bo ta część przyjeżdża na Piknik. Barierą ograniczającą sprzedaż biletów wydają mi się głównie ich ceny.

Jasne też, że trzeba by było taki polski dzień jakoś sensownie reklamować, ale może jednak tylko na ten jeden dzień przyjechaliby ci, którzy deklarują, że nie jadą do Mrągowa, bo tu nie ma country, a jadą do Wolsztyna bo tam country jest?

Fakt jednak, że taki pomysł wiąże się z ryzykiem, ale wszystko na Pikniku jest ryzykowne.

Pozdrawiam

Woźnica
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:48, 24 Sie 2013    Temat postu:

Woźnica napisał:
Teacher, my się ostatnio rolami zamieniamy, bo we mnie jakby więcej optymizmu niż w tobie.


To nie sprawa optymizmu, drogi Woźnico, a bycie realistą.

Woźnica napisał:
Jasne, że nasi countrowi artyści nie ciągną za sobą tłumów i ich nazwiska na afiszach niewiele znaczą. Jednak w Mrągowie jest trochę inaczej. Tu Lonstar, Szwed, Makiewicz, Alicja czy Colorado są kimś. Nie jestem pewny, czy gdyby ludzie wiedzieli, że usłyszą ich w czasie takiego wieczoru, nie zdecydowaliby się jednak pójść do amfiteatru, a nie czekać na nich na kempingu. Dla bezpieczeństwa można na końcu takiego dnia ustawić jakiegoś Zakopowera, czy kogoś na kogo teoretycznie amfiteatr będzie czekał.


Te nazwiska z Mrągowem związane sa nierozerwalnie, tutaj przyznaję rację. Piszesz, że nie jesteś pewny czy ludzie by poszli i proponujesz Zakopowera - aż oczy przetarłem ze zdziwienia... Dpouszczasz zatem oddanie sceny w ten 'nasz dzień' komuś innemu? Czyżby jednak docierało do Ciebie założenie, że zapełnienie programu samymi naszymi countrowymi zespołami nie gwarantuje kompletu na widowni? Ja byłbym za takim pomysłem, gdyby jako gwiazda wystąpił Enej - to folk jak się patrzy podany w smacznym, profesjonalnym opakowaniu. Tyle, że Enej to gwiazda na niedzielę raczej (cena!!!)

Woźnica napisał:
]W tym roku największe tłumy przyjechały dopiero w niedzielę na Dżem i inne znane zespoły, ale frekwencja w piątek czy sobotę też nie była najgorsza, a występowały głównie zupełnie nieznane ludziom ekipy zagraniczne. Część tej publiczności by tam była bez względu na to, kto występuje, bo ta część przyjeżdża na Piknik. Barierą ograniczającą sprzedaż biletów wydają mi się głównie ich ceny.


Nie do końca takie nieznane - większość zespołów prezentowałem na stronie m-c.pl, ale znowu wracamy do punktu wyjścia - jeżeli ktoś nie interesuje się muzyką country na tyle, by poszukać informacji, wszystkie zespoły będą dla niego nieznane. Ja wiedziałem, czego się spodziewać (nie licząc Larkin Poe, który zaskoczył wszystkich, a część wręcz wystraszył). Tydzień temu ten sam amfiteatr pękał w szwach na Disco Pod Żaglami - ale te zespoły, które tam wystepowały, zna cała Polska. Jak to przełożyć na country? Bilety były w podobnych cenach - więc to nie cena odstrasza.

Woźnica napisał:
Jasne też, że trzeba by było taki polski dzień jakoś sensownie reklamować, ale może jednak tylko na ten jeden dzień przyjechaliby ci, którzy deklarują, że nie jadą do Mrągowa, bo tu nie ma country, a jadą do Wolsztyna bo tam country jest?


Czy naprawdę do końca TYLKO o to chodzi? Wolsztyn jest za darmo i ma juz swój klimat, pomimo krótkiego stażu. Nie można jednak porównywać ilości osób w Wolsztynie i w Mrągowie - nie wiem na ile wiernie kamery oddały tłumy w Wolsztynie, ale po tym, co widziałem, ilość ludzi wystarczyłaby do zapełnienia połowy amfiteatru, optymistycznie licząc. Nie ma oficjalnych i miarodajnych danych na temat frekwencji na PureeCountry, jak to jest w przypadku np. ilości sprzedanych biletów. Słowa "darmo", "gratis" zawsze przykuwają uwagę klientów. Zastanawaim się, jaka frekwencja byłaby w Wolsztynie przy biletowaniu imprezy?

Woźnica napisał:
Fakt jednak, że taki pomysł wiąże się z ryzykiem, ale wszystko na Pikniku jest ryzykowne.


Recepta na to ryzyko jest jedna - zapewnić dla każdego coś miłego - tak, by wilk był syty (publika) i owca cała (producent). I ten kompromis, jak pisałem w relacji, moim zdaniem udało się osiągnąć. Zatem można zaproponować dzień polski by wilk był syty, ale z marginesem na całość owcy Wink Zresztą, zróbmy pewien eksperyment...

PZDR
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Woźnica
Ranczer



Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 1278
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:22, 24 Sie 2013    Temat postu:

Witam

Punkt widzenia Teachera pokrywa się dokładnie z punktem widzenia aktualnych organizatorów Pikniku, czyli: zaprośmy kilka polskich zespołów country, żeby zachować pozory countrowości, wciśnijmy je między zespoły amerykańskie i europejskie (nawiasem mówiąc dobrane trochę na zasadzie przypadku), żeby można było powiedzieć, że Piknik jest międzynarodowy, ściągnijmy jeszcze kogoś z polskich znanych gwiazd, bo to przyciągnie dodatkową publiczność i ułóżmy się z telewizją, która zrobi coś swojego, nieważne co, ale będziemy wtedy mieli i widownię i telewizyjną relację.

To, jak na razie, działa, jeśli oczywiście i my ten punkt widzenia organizatorów Pikniku przyjmiemy. Ja staram się spojrzeć na sprawę z punktu widzenia countrowego środowiska i wychodzi mi na to, że stać nas na wypełnienie jednego Piknikowego dnia, bo na tyle starcza przyzwoitej propozycji artystycznej z naszej strony. Owszem, zdaję sobie sprawę z ryzyka, że taki dzień zakończy się klapą komercyjną i będzie gwoździem do trumny muzyki country na tej imprezie. Wolę jednak takie ryzyko niż aktualny dość zgniły kompromis, w wyniku którego nie wiadomo, dla kogo tak naprawdę ludzie kupują bilety do amfiteatru.

Albo aspirujemy do bycia może niszowym, ale jednak samodzielnym gatunkiem muzycznym, albo nadal kryjemy własne kompleksy za narzekaniem, że niecountrowe gwiazdy odbierają nam Piknik. Dajmy więc sobie szansę i spróbujmy ją wykorzystać. Szczerze mówiąc mniej się boję pustek w amfiteatrze, a znacznie bardziej tego, że ta nasza countrowa propozycja nie zostałaby dostatecznie dobrze przygotowana i tego, że znajdzie się jeszcze wielu teacherów, którzy będą ją torpedować.

Nasze słabości nie zwalniają nas od prób poprawy sytuacji. Jakiś trud, jakieś ryzyko musimy podjąć, bo wcale nie jestem pewny czy jakimś kolejnym krokiem organizatorów nie będzie usunięcie słowa country z nazwy imprezy - zostanie Piknik Folk, może doda się jeszcze Rock? Piknik Folk & Rock w Mrągowie? Czemu nie?

Przestań Teacher myśleć interesem organizatora, a zacznij naszym wspólnym. Z organizatorem nam po drodze, jeśli chodzi o popularność imprezy, ale my mamy też swoje własne cele i to one są dla nas priorytetem. Jednym z tych celów jest jak najlepsza prezentacja muzyki country granej w Polsce na najbardziej znanej i największej imprezie z nazwą Country w naszym kraju. Szukajmy zatem sposobów, jak to zrobić.

Pozdrawiam

Woźnica
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1763
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:21, 24 Sie 2013    Temat postu:

Woźnico, wiesz że lubię dyskursy z Tobą, ale masz tendencje do histeryzowania. Jakie 'torpeduje'? Pragmatyczne, realistyczne podejście. Od wielu lat wzywasz do powstańczych zrywów, żonglując hasłami z minonej epoki "musimy", "powinniśmy", "dobrze by było", "wspólnymi siłami"... i co z tego na przestrzeni lat wyniknęło? Stwierdziłem po prostu fakt. Pomysł na partnerstwo z Performance w zakresie polskiego dnia jest świetny, ale zdycha przed startem, bo bez wyłożenia własnych środków nie ma szans na rozmowę. Chyba, że ktoś ma akurat wolne 50000...
Muzyka Country nie jest dochodowym przedsiębiorstwem. Po prawdzie, wszystko płacimy z własnej kieszeni, jak większość countrowych pasjonatów. Dwukrotnie udało mi się w Chełmnie zorganizować fundusze na zaproszenie naszych zespołów, więc pisząc o trudnościach nie torpeduję pomysłu - po prostu jestem realistą, bo przekonać inwestora o tym, że warto wymaga niezłej gimnastyki. Co nie oznacza oczywiście, że to niemożliwe. Czy ktoś ma może pomysł na to, skąd wziąć fundusze?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stasek
Ranczer



Dołączył: 12 Sie 2010
Posty: 1310
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:51, 24 Sie 2013    Temat postu:

Ja, tak jak Woźnica twierdzę, że "polski dzień" na pikniku zapełni amfiteatr, również bez tzw. "gwiazd" niecountrowych.
Tam się jedzie na country i po to inwestuje w kapelusz za dychę, żeby się z piknikiem identyfikować.
Przypomnę jeszcze tylko, że Robert Rybczyński żyje, był tylko chory. Warto więc pamiętać o HTB, bo oni zawsze ściągali sporą grupę fanów.
Pozdrawiam,
Stasek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Country Music - POLSKA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island