Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
2017
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Nasze półki z płytami
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:27, 12 Kwi 2017    Temat postu: 2017

Alison Krauss - Windy City


Znajomy ma odrestaurowanego Fiata 125p; zrobiony jest ten pojazd na bóstwo, dosłownie jak by z FSM na Żeraniu wyjechał przed chwilą—świecą się chromy, każdy jest zachwycony i to zarówno starsze i młodsze pokolenia. Właściciel wyjedzie sobie czasem tym zabytkiem w niedzielę, albo ktoś wynajmie na wesele itd. itp., ale na co dzień jednak tym nie jeździ.

Pierwszy od 17 lat album solowy Alison Kraus i jest głośno.
Na pewno to piękny ukłon w stronę tradycyjnego country i prztyczek w nos dla tych, którzy sądzili że Krauss to tylko bluegrass i nie będzie się do zwykłego country poniżać. Więc się powinienem cieszyć.
Krótko mógłbym podsumować – piękny eksponat muzealny, solidna porcja muzyki dla starszych pań i panów wysokiej jakości.
I słucham więc czasem tylko ze względu na wokal, bo generalnie przez te ostatnie 50 lat gdzieś ta muzyka jednak zaszła dalej. I nie tylko w tym problem—to wszystko to grało się i wciąż gra wielokrotnie, i w ten sam sposób, i to jest po prostu ograne i osłuchane.
Ja wiem, że Alison już dużą robotę w muzyce wykonała, i nie musi się ciągle silić na awangardę, a poza tym starsi panowie i panie, którzy się zatrzymali w pewnej epoce, też chcą żeby dla nich powstawały nowe-stare produkty. Tylko że Alison to jeszcze nie jest starsza pani, jak na artystkę jest wciąż młoda, więc sądzę, że ma jeszcze coś ciekawego do powiedzenia.
Owszem, wielu sławnych muzyków ma w swojej albumotece płytę z klasykami, ale na to zawsze jest czas, kiedy Allison będzie już z drugiej strony górki. A może taki dziwny okres mamy teraz, że bluegrass już się jakby trochę skończył, i nie wiadomo za co się wziąć.
Czytałem rozmowę z Alison o tej płycie, no i fajnie że Buddy Cannon został doceniony, i że ważne jest na czym się muzycznie wychowała itd. itp., ale obranie sobie za punkt kryterium, że piosenki „mają być starsze ode mnie” trochę tak staropanieńsko mi pachnie.
Może trzeba się jednak wyrwać choć na trochę z kręgu: Tyminski, Block i Bale? A może po prostu trzeba sobie znaleźć faceta? Albo mniej inteligentów wokół siebie i więcej młodzieży.

Ocena: Smile Smile Smile Smile Zalamany


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Wto 13:13, 06 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5601
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:15, 12 Kwi 2017    Temat postu:

O masz, a toś pojechał Smile
To ja tu się strasznie napaliłem na tą płytę, a tu taki opis ?
Na szczęście napisałeś że słuchasz "ze względu na wokal", bo gdyby i tu była słaba opinia to byłbym mocno zdziwiony.
Ostatnio jestem trochę "zacofany" ze słuchaniem i gdzieś mi się parę miesięcy "jakoś sprasowało".
Nadrobię to ! - To pewne !
Postaram się wtedy jakoś to zweryfikować i przede wszystkim sprawdzić, czy ja już czasem nie jestem "po tej drugiej stronie górki" Smile Smile Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mayster
Wielebny



Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 1786
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z lasu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:30, 12 Kwi 2017    Temat postu:

ja generalnie póki co katuję Sunny Swenney - Trophy ..
ale to może to dlatego że nie mam czasu płytek zmieniać Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:08, 20 Maj 2017    Temat postu: Josh Turner - Deep South



Długo czekaliśmy na tę płytę no i wreszcie.
Majster krótko gdzieś podsumował ten album, że to bro country. Ośmielę się powiedzieć, że takie pobiezne podsumowanie może wyrządzić dużą szkodę. O ile jest prawda, że połowa piosenek jest typowo współczesnie skomrecjalizowana i nie do słuchania, to jednak mamy tu pół albumu, tzn. 5 piosernek o prawdziwie countrowym charakterze.

1. Deep South tytułowa piosenka albumu na otwarcie - na początek płyty dobrze jest podać lokalizację, żeby niektózy nie tracili czasu na słuchanie.
I tak się przyrównałem do tego człowieka z tej piosenki, który jest z głebokiego południa, żeby wiedzieć na ile pasuję w ten deseń .

No więc herbaty nie piję słodkiej, ale kurczaka owszem smażę, w kościele w tej samej ławie nie siedzę, ale uczęszczam regularnie. Grilla raczej nie robię, bo niestety u mnie kiełbachę tylko ja lubię.
Siedem pokoleń się dokopał Josh Turner, to z dumą powiem że na stronie myheritage dokopałem się 9.

Co prawda u Josha te 7 pokoleń na tej samej gospodarce siedzi, a u mnie na tej samej gospodarce rodzina dopiero w trzecim pokoleniu, no ale im jest łatwiej, bo jak wiadomo Ameryka ma to szczęście, że nie leży między Niemcami a Rosją no i nie było 50 lat komuny po drodze.
Reasumując, taki jestem mniej wiecej jak ten album cały Turnerowy czyli pół na pół z Głębokiego Południa.

2. All about you
5. Southern Drawl
9 One Like Mine
10. Hawaiian Girl - i na koniec niespodzianka świetny hawajski numer, koniecznie musicie posłuchać.

I to jest właśnie te 5 utworów pierwsza klasa, które ocenieam 10/10, ale niestety reszta to bro country jak Majster zauważył i nie nadaje się do słuchania tylko do puszczania W RMf albo innej S-ce.

Ogólnie brzmienie albumu jest dosyć ostre, metaliczne, ale to wcale nie przeszkdza w tych trdycyjnych numerach a wręcz dobrze im robi, nie tracą nic na swojeje autentyczności, a brzmia nwocześnie.
Frank Rodgers ma wielkie wyczucie w tym co robi.

Na podsumowanie, obecnie słucham nowej płyty Paisleya, i takie pierwsze porównanie: Josh Turner bardzo umiejscawia się na prowincji i z nią utożsamia w tekstach, podczas gdy Paisley jest bardziej uniwersalny nie ma zbyt wielu odwołań do korzeni, a jeśli już to są robione delikatnie.
Tym samym muzyka Paisleya otwiera się na o wiele szerszą publiczność.

Ocena końcowa: Smile Smile Smile Zalamany Zalamany


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Wto 13:14, 06 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 4:49, 07 Cze 2017    Temat postu: Sunny Sweeney - Trophy



Sunny Sweeney - "Trophy"

Są ludzie którzy mają naturalny talent do śpiewania piosenek honky tonk i Sunny (co to w ogóle jest za imię) jakby się z tym urodziła.
I tak jak słucham sobie Pass The Pain otwierajace tę świetna płytę to aż ciarki idą. Wystarczy samo magiczne słowo Bartender i jesteśmy u siebie.
A bartender kręci głową z politowaniem, i podaje kolejnego drineczka.
A potem wejście w następną fazę upojenią tą piosenką "ain't no courage in that bottle" i jeszcze słodziej "if my money still good" i do końca jest tylko lepiej.

"Better Bad Idea" zachęca do wejścia w głębsza fazę gry miłosnej, a tak w ogóle to fajny tytuł jest. Muszę zapamiętać konieczmie. Niektórzy są pełni coraz lepszych złych pomysłów.

Następna piosenka "Z texasem jest wszystko dobrze" jest zaprzeczeniem poprzenich dwuznaczności (downright!)
I mądrości kowbojskie podane są tu na tacy "Czasem trzeba wyjechać żeby zrozumieć że chcesz wrócić"; wielki świat nie zawsze zmienia perspektwę na lepszą.

Ale nie będę każdej piosenki analizował osobno, bo czasu mało.
Najważniejsza to Bottle by My Bed, i nie chodzi tu o alkohol, ale o butelkę ze smoczkiem dla niemowlaka.
Sunny zauważa współczesne problemy kobiet, bo i sama takową jest; brak dzieci to jest trauma i Sunny nie boi się o tym śpiewać. Czasem taki prosty obraz mówi więcej niż 1000 słów:
"Pusty pokój u szczytu schodów..."
Potem że "wieczory to oglądanie wiadomości przy piwie",
a gdzie indzoej bardziej dobitnie: "nigdy nie chciałam niczego tak bardzo że aż bolało".
Ta płyta w ogóle jest bardzo osobista, choć ta akurat piosenka najbardziej, i z tego co wyczytałem, to Sunny sama ją napisała, choć konsultowała się z Lori McKenną w tej sprawie. Ale czy Lori McKenna może rozumieć problem posiadając piątkę dzieci?
Duży był odzew w sprawie tej piosenki, i wcale to mnie nie dziwi, że wiele współczensych kobiet ją "poczuło".

Bardzo fajny tekst jest też "I feel like Hank Williams tonight" o słuchaniu różnej muzyki w zależności od nastroju, no i dziś akurat nastrój na Hanka Williamsa, choć to gra słów (dziś czuję się jak Hank Williams).
To od razu mi się przypomniała scena z najsłynniejszej powieści Roberta Heinleina "Stranger in a Strange Land", gdzie marsjanin Michael nie znający jeszcze zbyt dobrze najpopularniejszego języka ziemian zdumiał się bardzo zapytany "Do you feel like breakfast?"
Analizował sobie to na swój sposób "nikt mnie nie uprzedzał, że dostąpię zaszczytu bycia śniadaniem".

Jest nawet tłumaczenie tej piosenki na polskiej stronie (ale to nie ja)
[link widoczny dla zalogowanych]

Pracowała nad tym albumem Sunny z Davem Brainardem, który między innymi zrobił 12 opowieści Brandy Clark, co daje nam gwarancje brzmienia takiego jakiego chcemy. Powiedziała przy tym Sunny, że strasznie jej się spodobała metoda tworzenia płyty przez Dave'a "od tyłu", czyli najpierw nagrywa ścieżkę z gitarą akustyczną, a potem dobudowuje wszystko wokół tego.
I Sunny bardzo chce tak samo nagrywać albumy w przyszłości.
Oby z podobnym skutkiem.

Dużo tu dobrego tradycyjnego country, twangu teksaskiego i steelu, i skrzypiec, bardoz fajnie to tak surowo brzmi jak lubię. Są rzewne honky tonkowe piosenki, ale jest też fajowy rock'n'roll "Why people change", słowem wszystko co trzeba.

Ocena: Smile Smile Smile Smile Smile


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Śro 8:19, 07 Cze 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:02, 21 Cze 2017    Temat postu:



Brad Paisley - "Love And War"

Wysłuchałem (wielokrotnie rzecz jasna, inaczej bym nie pisał) i wrażenie pod pewnymi względami podobnie do ostatnich albumów Brada, a mianowicie dużo piosenek, ale tylko w części to płyta interesująca.

I drugie takie ogólne wrażenie, że Brad jest trochę niewolnikiem swojego Telecastera. Owszem, coś potrafisz dobrze robić, to czemu się tym nie chwalić. Tylko że czasem co za dużo to niezdrowo. Bo wiele piosenek u Brada brzmi przez to bardzo podobnie. A gorzej, że to już nie pierwsza płyta gdzie to się z powtarza.

No, ktoś powie co innego można wymyśleć po tuzinie płyt. No można, u Mirandy np, jest wiele różnych ciekawych brzmień gitary, a tutaj jest niestety to samo wszędzie; oprócz tego Telecastera wciskającego się na siłę gdzie tylko znajdzie odrobinę miejsca, jest też ta sama gitara akustyczna i to wszystko.

I nie pomogło że jest 4 ludzi wymienionych jako producentów. Kiedyś był tylko Frank Rodgers i wystarczyło. Może go po prostu brakuje, zamiast np. Timbalanda.
Ale nie chcę krytykować tej płyty za bardzo. Na pewno jest lepiej niż było ostatnio.

No otwarcie apoteoza życia wiejskiego Heaven South jest chyba celowo zamieszczona, by zrównoważyć otwarcie poprzedniej płyty, gdzie Brad pouczał nas , że „nie każdy lubi country.”
I później jest świetny numer „Beer Can,”— Paisley (i Dubois oczywiście) ma rzadką umiejętność koncentrowania uwagi na codziennych przedmiotach i odnajdywania w nich ciekawych przemyśleń odnośnie naszego życia. Jakież to prawdziwe z tą puszką—od razu mi się przypominają czasy ogólniaka—faktycznie tak było, że posprzątałeś po imprezie prawie idealnie, ale zawsze gdzieś został jeden kompromitujący przedmiot, schował się na złość jak ta puszka za sofą u Brada.
Kiedy słuchasz piosenki, kiwasz głową i myślisz „no faktycznie tak jest,” tzn. że autor jest dobrym obserwatorem.

Do przemyśleń kest też utwór „Last time for everything” i dużo u mnie wspomnień wywołał. Kiedy ostatni raz puszczałem „kasetę magnetofonową” Georga Straita? Na oko było to koło roku 2000.

Drive of Shame – i tu Mick Jagger bardzo nam przypomina, dlaczego jest legendą (w wieku 73 lat tak jeszcze brzmieć!) A tak dobrze tu wypada bo piosenka bardzo w jego stylu, tym z solowych płyt z lat 80, 90 oraz późniejszych Stonesów, a dzięki Paisleyowi ma countrowy smaczek. I tekst jest taki bardziej w Rolling Stonesowym stylu, o kacu moralnym nad ranem, kiedy wyjeżdżasz po imprezie w Vegas.

Bardzo mi się podoba „Drive of Shame,” ale mój ulubiony utwór to „Contact High”. Jak się pięknie snuje się ten pełen flirtu bluesowy monolog w barowym nastroju, Upojony widokiem „tej jedynej” i atmosferą barową podmiot liryczny płynie w swoim uwielbieniu i pożądaniu. Ta prosta piosenka nie wiem czy na innych zrobi wrażenie, ale dla mnie DuBois trafia w sedno! Tak właśnie można się upoić bez picia.

Potem jest już nieco gorzej. John Fogerty już w przeciwieństwie do Jaggera nie brzmi jak kiedyś, a tematyka antywojenna też jakoś nie dla mnie.

„Internet is forever” jeszcze zasługuje na uwagę, w naszym stylu piosenka i zabawnie o tym, że teraz wszystko co robimy publikujemy w necie. No ale sam tytuł „Internet is forever” psuje moim zdaniem tę piosenkę, bo to sugeruje odkrywanie Ameryki (to co jest w Internecie nie da się cofnąć, poważnie? skąd wiesz?), no i ten tytuł jakby wymyślony przez starszego pana, który stara się nieudolnie zrozumieć współczesny świat. Ale powtarzam, sam tekst jest dobry, tylko psuje go główne hasło.

Dalej jest już coraz gorzej (poza Grey goose chase) i ma się wrażenie, że reszta piosenek nie różni się od siebie. I ciągle ta natrętna elektryczna gitara wszędzie…

Ocena: Smile Smile Smile Sad Sad


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Śro 14:43, 21 Cze 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5601
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:09, 25 Cze 2017    Temat postu:

Zachęcony w prywatnej rozmowie przez HTV-a, postanowiłem podzielić się moją PRYWATNĄ opinią, na temat albumów, które ostatnio proponował.

Zac Brown Band - Welcome Home
Jakoś mnie nie zachwyca ( spodziewałem się większego fajerwerku ) Jedyne co tak naprawdę mi się podoba, w sensie "nie na siłę" to "My Old Man".

Chris Stapleton - From a Room
Stapleton broni się właściwie wokalem i "Them Stems". Tak już mocno ewentualnie "Broken Halos"

Aaron.Watson.-.Vaquero
Tu chyba całkiem nieźle, choć też bez szału. "Run Wild Horses" - zastanawiam się co chciał pokazać tym utworem.......że POP też da radę ?
Niestety przed omijaniem tego utworu powstrzymuje mnie to , że mi się naprawdę podoba Smile Ja wiem, że to nawet nie leżało obok country, ale zwyczajnie mi się podoba.

Sunny Sweeney - Trophy
Najlepsza chyba ze wszystkiego:) acz Trophy to jakaś paciaja.....no może te skrzypce.....ale ogólnie jakieś takie mało klimatyczne.

Alison Krauss - Windy City
Podzielam opinię HTV - odgrzewane kotlety. Nadal smaczne, ale to już znamy. Brak mi trochę przypraw dla smaku Smile

Brad Paisley - Love and War
W sumie to ciekawy album, ale faktycznie, gitary to jest aż do przesady. Ona jest po prostu wszędzie.

Został mi jeszcze Josh, ale nad nim pochylę się jak znajdę odrobinę czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 5:48, 27 Cze 2017    Temat postu:

Akurata Zaca Browna, Chrisa Stapletona i AArona jeszcze tu nie omawiałem, ale może kiedyś się uda. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5601
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:56, 27 Cze 2017    Temat postu:

Ja omówiłem to co ostatnio przerabiałem Smile a że przy okazji to takie płyty, o których rozmawialiśmy, to napisałem o nich dla wszystkich.
No i to wszystko przez Ciebie Smile Smile Smile Sam mnie namówiłeś. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:33, 30 Cze 2017    Temat postu:

Moonshine Bandits – Baptized in Bourbon



Gdyby dziś Brooks and Dunn mieli nagrać „Boot Scootin’ Boogie to byłoby to „Stomp Like Hell”.
No przynajmniej pierwszy wers tekstu to pure country:

„I see the neon lights at the end of the road
Feel the big bass stompin’ shaking the floor
Before the bar door close I’m gonna get two steppin’
I’m gonna stomp like hell just to get to heaven”

Nic nie stoi w miejscu, wszystko płynie. Nie tylko muzyka się zmienia i publika z nią. Dlatego Chińczycy zapraszają do tańca liniowego:
https://www.youtube.com/watch?v=kZUuQDTzycY

No i jak tym Chińczykom wytłumaczyć, że to patriotyczna muzyka głębokiej prowincji amerykańskiej, i na pewno nie była zamierzona na podbój Shanghaiu.

Najbardziej przejmujący utwór na tej świetnej płycie to jednak nie Stomp Like Hell, ale tytułowy Baptized in Bourbon: https://www.youtube.com/watch?v=vU10cJCRnmQ

Niesamowity jest też soulowy „Hell on heels”
https://www.youtube.com/watch?v=Tya9QbtXgVM&t=113s

Nie mam czasu omawiać reszty, a prawie wszystkie utwory są świetne, najsłabszy to reklamowany mocno Take This job and Shove it z Davidem Allan Coe.

A każdy utwór ma zupełnie odrębny charakter i bazuje na innych emocjach i innej estetyce. Ilość nagromadzonych środków wyrazu na tej płycie oszałamia i zmusza do smutnych refleksji nad country i americaną. To gatunki zamknięte, powielające to samo co już było w kółko i uwięzione we własnej stylistyce.

Jednak na przestrzeni ostatnich 25 lat muzyka rozwinęła się ogromnie, a nieustanna rewolucja trwa cały czas (zdajmy sobie sprawę że 15 latek słucha innej muzyki niż 17 latek).
Co zrobiono przez ostatnie 25 lat z rytmem, co wymyślono w perkusji, liniach basu, w brzmieniach poszczególnych instrumentów (sam sub bass to już rewolucja), to w ogóle jest już muzyka z innego świata niż country.

I wielu o tym wie, i dlatego Paisley kombinuje z Timbalandem i pyta się go jak zrobić hic hop z country i nawet Rhiannon Giddens wstawia rap na swojej płycie. Lecz niestety pewne rzeczy nie pasują do siebie i dlatego oni tkwią w martwym punkcie, bo jeśli nawet wstawisz rap w piosenkę country czy bluesową, to nic z tego nie wyjdzie. Musisz wyjść całkowicie ze swoich czterech ścian, albo tam zostajesz, i bez względu na to co tam wniesiesz, ciasny pokój będzie tylko ciasnym pokoikiem.

Establishment ciągle się opiera, ciągle ignoruje rewolucję, ale to naturalne--inaczej nie byłby establishmentem. Nie spotkałem recenzji tego albumu w poważnych pismach. Ale mimo zerowego praktycznie marketingu osiągnięcia są coraz większe (aż 40% więcej sprzedaży na starcie niż poprzednia płyta Moonshinów):

W tygodniu debiutu Billboard klasyfikował Baptized następująco:
• #1 Heatseeker Albums Chart #5 Rap Albums Chart
• #9 Current Country Albums Chart
• #9 Independent Albums Chart
• #19 Country Albums Chart
• #1 Amazon Rap
• #3 iTunes Country Chart
• #24 Digital Album Sales for All Genres

Smile Smile Smile Smile Smile


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Pią 13:07, 30 Cze 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kowboj Lukasz
Bankier



Dołączył: 17 Sty 2012
Posty: 2873
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piotrków Trybunalski
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:13, 05 Lip 2017    Temat postu:

Albumy Country i Americana 25 wybranych płyt.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mayster
Wielebny



Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 1786
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z lasu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:56, 06 Lip 2017    Temat postu:

generalnie wszystkie znane, z tym że countrowe uciekają do Americany, natomiast w ich miejsce wchodzi nie wiadomo co ..

Gusta są różnie, dodałbym jeszcze Zephaniah Ohora z jego debiutanckiej płytki This Higway
Powrót do góry
Zobacz profil autora
HonkyTonkVille
Ranczer



Dołączył: 02 Cze 2010
Posty: 1156
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 5:46, 07 Lip 2017    Temat postu:

No to jestem w lekkim "shocku", że do Americany awansowali Lady Antebellum, Lauren Alaina i Brantley Gilbert.

Jakąś połowę z tych płyt mam odsłuchanych do tej pory. O paru innych cały czas myślę, ale nie ma kiedy. Tyle tej muzyki wychodzi i co gorsza coraz dłuższe te albumy, a czas ograniczony.

[/img]


Ostatnio zmieniony przez HonkyTonkVille dnia Pią 6:42, 07 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kowboj Lukasz
Bankier



Dołączył: 17 Sty 2012
Posty: 2873
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piotrków Trybunalski
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:12, 14 Lip 2017    Temat postu:

Następna lista z płytami country.

Tu link.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mayster
Wielebny



Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 1786
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z lasu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:21, 14 Lip 2017    Temat postu:

to akurat są listy najlepiej sprzedających się albumów albo fizycznie na nośniku (pierwszy spis), albo jako łącznie fizyczne kupno + ekwiwalent (o ile pamiętam 10 ściągnięć = 1 płyta, 1500 odsłuchań = 1 płyta)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Nasze półki z płytami Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island