Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
04.05.2012 - Don Williams w HMV Apollo, Londyn (UK)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> FOTOKRONIKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magda_Spooky
Poganiacz bydła



Dołączył: 12 Cze 2011
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:05, 13 Maj 2012    Temat postu: 04.05.2012 - Don Williams w HMV Apollo, Londyn (UK)

TRYB PRZYGODY - napis, który pojawił się na ekranie programu od nawigacji na tablecie Tadzia Chlabicza był stosunkowo adekwatny do sytuacji. Była godzina 19:45 4 maja 2012, ja, Danusia i Tadeusz znajdowaliśmy się w londyńskiej dzielnicy Camden, a tymczasem zgodnie z informacją na naszych biletach, za 15 minut miał się rozpocząć występ Dona Williamsa, tylko że w zupełnie innej części miasta... Zamiast trafić do teatru HMV Apollo trafiliśmy pod budynek HMV Forum, gdzie akurat nie było żywego ducha. Po chwili konsternacji zawróciliśmy w stronę metra. Kiedy ja z Danusia przyglądałyśmy sie tablicy informacyjnej z gęsta siecią połączeń metra Tadeusz postanowił rozwiązać problem w inny sposób i w ciągu minuty złapał wolną taksówkę, co o tej porze stanowiło nie lada wyczyn. I tak wypowiedziane przeze mnie dzień wcześniej słowa, że przejechałabym się kiedyś londyńską taksówką nabrały mocy Smile Sympatyczny taksówkarz pocieszał nas, że z powodu przedłużonego weekendu (z tytułu Bank Holiday 07.05) Londyn nie jest aż tak zakorkowany, i że na pewno przed głównym występem będzie grał support. I tak 20:15 dojechaliśmy na właściwe miejsce. Przed teatrem kłębił się tłumek przedkładających dym papierosowy nad wysłuchanie artysty supportującego, co mnie uradowało, bo było znakiem że właściwy koncert się nie zaczął. Na swoje miejsca wpadliśmy w rekordowym tempie, dosłownie na moment przed przysłowiowym odsłonięciem kurtyny. Dlatego nie mam zdjęć oddających nastrój przedkoncertowy. Mogę tylko powiedzieć, że liczący 5039 miejsc siedzących Teatr Apollo wypełniony był w mniej więcej 3/4. Nie widzieliśmy również występującego jako support irlandzkiego piosenkarza country Colma Kirwana. Jednak bylismy juz w fotelach, gdy zgasły światła:

Po krótkiej przerwie na pusta scenę wkroczył mężczyzna w sportowej kurtce, charakterystycznym kapeluszu i z gitarą - nikt inny tylko sam Don Williams. Już samym pojawieniem się na scenie wywołał burzę oklasków. A gdy odezwał się swoim głębokim, ciepłym, prawie basowym, powolnym, niemalże hipnotyzującym głosem wiedziałam, ze to będzie magiczny wieczór.

Don Williams nie wystąpił oczywiście sam, ale z całą ekipą. Przedstawiając zespół powiedział: "Jestem tu by wam powiedzieć, że są nawet lepszymi ludźmi niż muzykami" - wypowiedź ta pozwala mi wnioskować, że są wspaniałymi ludźmi Smile bo w swoim fachu są zaiste specjalistami. A oto z kogo składał się ten świetny zespół:

Billy Sanford (gitara/śpiew) - gitarzysta i mandolinista sesyjny, który nagrywał m.in. z Elvisem Presleyem, Royem Orbisonem, Georgem Jonesem, Kennym Rogersem, Johnnym Cashem, Merlem Haggardem, Dolly Parton, Tammy Wynette, Emmylou Harris.

John Gardner (perkusja i bębny) - nagrywał albumy z takimi artystami jak Jerry Douglas, Lee Roy Parnell, Willie Nelson, Gene Watson, Josh Turner czy Dixie Chicks. Był przez kilkanaście lat członkiem Grand Ole Opry Staff Band, a w trasie towarzyszył Earlowi Scruggsowi, Dixie Chicks, Jamesowi Taylorowi czy Rebie McEntire.

Matthew McKenzie (gitara basowa/śpiew) - zaczynał od jazzu, a country nie jest jedynym gatunkiem w jakim się porusza. Zdążył jednak wystąpić już z Patty Loveless, Ricky Skaggsem, brać udział w trasach koncertowych Vince Gilla czy Alana Jacksona.

Tyson Rogers (instrument klawiszowe/śpiew) - jest muzykiem sesyjnym w Nashville, jego obszar działalności muzycznej rozciąga się od country przez indie-rock do awangardowego jazzu. Oprócz nagrań studyjnych koncertuje z Tony Joe Whitem i Donem Williamsem.

Michael Noble (gitara/śpiew) - gitarzysta sesyjny, bierze udział w trasach koncertowych Dona Williamsa oraz Sarah Darling a także jest także gitarzystą w Grand Ole Opry House Band.

Dla posłuchania samych towarzyszących Donowi artystów warto było odbyć podróż na Wyspy, a jak do tego dołożyć możliwość wysłuchania na żywo samego legendarnego Williamsa, którego piosenki towarzyszą mi niemalże od początków mojej znajomości z country to nie dziwne, że uśmiech nie schodził z mojej twarzy Smile
Koncert rozpoczął się od "Good Ole Boys Like Me". Gdy tylko wybrzmiała Don został powitany głosem z sali wołającym "Witaj w domu" (Welcome home!). I widać było zarówno po reakcjach publiczności, jak i głównego zainteresowanego że czuje się jak w domu:

Zresztą Don zawsze był w Wielkiej Brytanii przyjmowany ciepło. W latach 70-tych jego piosenki były puszczane w BBC, a do jego wielkich fanów zaliczają się Pete Townsend i Eric Clapton (gdy Clapton w 1978 grał koncert w Nashville poprosił Dona o zaśpiewanie kilku piosenek na wstępie, z kolei Williams w 1995 na swoim albumie "Borrowed Tales" nagrał piosenkę Claptona "Lay Down, Sally"). Ponadto pierwszy album live Williamsa wydany w 1994 ("An Evening with Don Williams") składa się z piosenek nagranych podczas trasy koncertowej po Anglii.


Tytułów wszystkich wykonywanych tego wieczoru piosenek nie wymienię, ale zaręczam że ponad połowa z nich była wykonywana z akompaniamentem publiczności Smile

Było pure country oraz jak powiedział Don pure whisky Smile Co do tego drugiego to jednak nie mam pewności, bo ostatecznie zmienił zeznania w kwestii zawartości widocznego na zdjęciu kubka mówiąc że to jednak kawa Wink Ale z całą pewnością zabrzmiały słowa "Coffee black, cigarettes..." - jednym słowem razem z całą salą odśpiewana została piosenka "Some Broken Hearts Never Mend".

Prawie cały koncert Don grał i śpiewał siedząc w wygodnym krześle, lecz jak sam powiedział - aby uczcić swoich wiernych fanów piosenkę "I'll Be Faithfull To You" wykonał na stojąco:

A podczas refrenów pomagali mu jego muzycy:

A tak wyglądał cały zespół na scenie:

Patrząc na zdjęcie można ulec wrażeniu, że na scenie za wiele się nie działo. Ale to mylne odczucie - panował ład, a każdy z artystów dawał jednocześnie odczuć widowni, że grając i śpiewając robi to z wielką radością. Tak samo wydawało się, że Don doskonale zdaje sobie sprawę z tego jakie wrażenie wywołuje barwa jego głosu i wręcz celowo delektował się wypowiadanymi słowami, mówił z namysłem, spokojnym, powolnym tempem. Efekt zarówno rozmów, jak i piosenek był niesamowity Smile
Wśród zaśpiewanych piosenek były m.in.: przepiękna, choć smutna "How did you do it?", "Rake & Ramblin Man", "Tulsa Time", "It must be love" (numer 1 na liście Billboardu w 1979 jako singiel Dona, a 21 lat później znowu jako numer 1 scoverowana przez Alana Jacksona), "I Believe In You" odśpiewane od pierwszych słów razem z fanami:

Widownia nie odpuściła też możliwości wspólnego odśpiewania "Lord I Hope This Day Is Good", "Amandy" (piosenka Boba McDilla nagrana w 1973 przez Dona, a rok później przez Waylona Jenningsa) oraz "You're My Best Friend" - za tą drugą oklaski dostał nie tyle Williams co publiczność od niego Smile Potem było "I Recall A Gipsy Woman", ale nie ten numer, lecz "I'm Just A Country Boy" wywołał owację na stojąco.
Piosenką zaśpiewaną na bis, która zakończyła londyński koncert była "Louisiana Saturday Night". Po niej Don pomachał ze sceny, ale już drugiego bisu nie było...

Trwający 1,5 godziny koncert minął tak niepostrzeżenie, że miałam wrażenie że trwał raptem kwadrans.
Na stoisku z płytami od razu po koncercie niestety niemożliwością już było kupić najnowszą płytę Dona "And So It Goes", rozeszła się jeszcze przed rozpoczęciem koncertu Sad To wydany po ośmiu latach przerwy [sic!] album, którego prapremiera odbyła się 30 kwietnia bieżącego roku właśnie w Wielkiej Brytanii, w Stanach sprzedaż rozpocznie się 19 czerwca. Na YT można obejrzeć filmik opowiadający o nowej płycie: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=pvBf9TKrqAo
Najnowszej płyty nie przywiozłam, ale nabyłam CD "The Journey" z 2008 roku (chociaż przyznam po cichu, że dla mnie Don Williams jest jak wino Wink z każdym kolejnym rokiem brzmi coraz lepiej Wink ).
Próbowaliśmy oczywiście razem z Tadeuszem znaleźć również bohatera wieczoru, ale zostaliśmy poinformowani, że od razu po ostatniej piosence został "ewakuowany" z teatru do autokaru. Ale gdy odchodziliśmy spod sceny zawiedzeni tą informacją los się do nas uśmiechnął, a dokładniej to uśmiechał się Matt McKenzie - przesympatyczny basista Dona. Udało nam się porozmawiać z nim chwilę, więc mam nadzieję, że przez niego dotrze do Dona informacja, że w Polsce też ma fanów Smile
A to fotograficzny dowód na spotkanie z Mattem:

oraz na naszą obecność na koncercie:


W tym miejscu chciałam jeszcze raz z całego serca podziękować Danusi i Tadeuszowi, dzięki którym moje (swoją drogą wypisane na Forum Very Happy) marzenie o możliwości bycia na koncercie Dona Williamsa ziściło się Smile

Zdjęcia są autorstwa mojego i Tadeusza (phuety), przy czym jeszcze raz dziękuję Tadziowi za użyczenie mi jego drugiego aparatu fotograficznego Smile


Ostatnio zmieniony przez Magda_Spooky dnia Nie 2:35, 13 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1757
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 8:52, 13 Maj 2012    Temat postu:

Magdo, R E W E L A C Y J N Y fotoreportaż!!! Super zdjęcia (brawa również dla Tadzia) i świetne komentarze. Czytałem i oglądałem z zapartym tchem. Stałaś się niniejszym naszą korespondentką zagraniczną Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pablo
Ranczer



Dołączył: 06 Cze 2009
Posty: 1202
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:50, 13 Maj 2012    Temat postu:

Fajnie poczytać i pooglądać zdjęcia. Dzięki za reportaż.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ana
Traper



Dołączył: 19 Lip 2009
Posty: 979
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Stara Anglia :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:59, 13 Maj 2012    Temat postu:

Madziu, reportaz super,
tak to posrednio dzieki forum spelniaja sie marzenia przewala oczami
Kash zadal temat o marzeniach, Ty napisalas , Tadeo przeczytal i zrealizowal. No i niech mi ktos powie,ze countrowcy to nie super ekipa Kwadratowy

Madziu,bardzo sie ciesze ze moglas tam byc, przezyc "na zywo" spotkanie z Legenda ,wspominac pewnie bedziesz do konca zycia a sadzac po Twojej relacji bedzie co wspominac .
Troszke,Ci zazdroszcze ze nie moglam tam byc z Wami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5699
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:15, 13 Maj 2012    Temat postu:

Bardzo bardzo ciekawy reportaż. Jestem Wam bardzo wdzięczny, gdyż wiem że podczas koncertu nie wolno było robić zdjęć, a Wy mimo to jakoś tam przemyciliście malutkie aparaciki, by nam choć odrobinkę pokazać.
Jestem z Was dumny i ............nie ukrywam, że troszkę zazdroszczę, że mogliście tam być na żywo. Super.

Dzięki tej relacji wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, a mianowicie chodzi o konkurs dla użytkowników Forum.
Niniejszym ogłaszam konkurs na ZDJĘCIE z najróżniejszych zakątków naszego świata, czyli tam gdzie dotrze nasze forum.
Temat niebawem pojawi się w dziale KONKURSOWNIA i tam więcej szczegółów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kowboj Lukasz
Bankier



Dołączył: 17 Sty 2012
Posty: 2959
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Piotrków Trybunalski
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:28, 13 Maj 2012
PRZENIESIONY
Nie 15:36, 13 Maj 2012    Temat postu:

Zamarłem z wrażenia jak zobaczyłem Dona Williamsa.
Ja lubię jego piosenki, płyty jeszcze nie mam.
Bardzo fajnie opisanie.
Mogłem się więcej o nim dowiedzieć i o pozostałych muzykach. Jak przeczytałem reportaż.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Magda_Spooky
Poganiacz bydła



Dołączył: 12 Cze 2011
Posty: 154
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:06, 13 Maj 2012    Temat postu:

Smile Miło mi słyszeć, że reportaż Wam się podoba. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Od razu dodam, że Tadeusz nie tylko był "sprawcą" mojego pobytu na koncercie Smile i autorem zdjęć, ale również wczoraj pomagał mi dopisać lub przeredagować niektóre fragmenty naszej relacji.

A propos tego co napisała Ana - prawie tak Smile Prawie, bo napisałam o koncercie nie w temacie o marzeniach, ale zainspirowana tematem o marzeniach Very Happy Ale cała reszta się zgadza Smile

A jak już jesteśmy przy szczegółach to zgodnie z oficjalną "Camera policy" teatru nie wolno było używać aparatów z wymienną optyką i takich nie używaliśmy /chociaż obiektyw kitowy mojego aparatu nie ma jeszcze wiele towarzystwa, więc nie wiem gdzie w nim wymienna optyka Wink /, co jakiś czas ktoś tam z widowni pstryknął i błysnął, ale rzeczywiście fakt, że prawie non stop nasze aparaciki były w gotowości wywołał pewne zainteresowanie obsługi... przewala oczami Poza tym obiecałam sobie, że niezależnie od tego jakie okoliczności będą to chociaż jedno foto dowolnej jakości na forum przywiozę Wink Przed samym rozpoczęciem koncertu zdążyłam jeszcze zamienić 2 zdania z jednym z ludzi z obsługi teatru i mimo, że mój bilet (miejsce na balkonie) nie uprawniał do zejścia na poziom sceny to zasugerowano mi, żebym w trakcie koncertu spróbowała podejść jeśli będę chciała zrobić jedno zdjęcie. Ostatecznie nie było takiej potrzeby, ale okazane zrozumienie było sympatycznym gestem Smile

Teachair - bardzo bym sama sobie życzyła więcej okazji do takich relacji Very Happy

Łukasz - jak ja zobaczyłam Dona na scenie to przez chwilę nie byłam pewna czy to mi się przypadkiem nie przyśniło Very Happy


Ostatnio zmieniony przez Magda_Spooky dnia Nie 17:07, 13 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kefas
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 1613
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:11, 13 Maj 2012    Temat postu:

Fajne fotki ... ale to opis zrobił na mnie największe wrażanie Smile ... świetnie napisane Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
phueta
Pionier



Dołączył: 13 Sty 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:09, 14 Maj 2012    Temat postu:

Kolejny piekny reportaż/wpis na forum jaki udało mi się przeczytać w ostatnim czasie.

I nie dlatego że zostałem tam wymieniony, ani dlatego, że brałem udział w tym wydarzeniu. Bo dla mnie ten koncert był właśnie wydarzeniem. Bywam tu na różnych koncertach, w dużych i mniejszych salach, pubach.
Każde wyjście do najmniejszej miejscowości w ramach niedzielnego czy sobotniego spaceru to też spotkanie z muzyką. Pewnie dlatego United Kingdom kipi aż od „nadmiaru” dobrych zespołów, dobrych pomysłów muzycznych.

Ale to tylko tak przy okazji. Wracając do tematu i atmosfery pełnego przygód wieczoru, to nie sposób nie dodać, autorka reportażu rzuciła nas na kolana. Ta skromna i cicha Spooky podczas pobytu pokazała Anglikom - wszystkim, na których się napatoczyła - klasę Ambasadora - Propagatora Polskiej Kultury. Była wszędzie i z każdym musiała zamienić choćby dwa zdania. Finałowym wręcz popisem była „zaczepka” Matta McKenzie po koncercie. A brzmiało to mniej więcej tak: „Przepraszam, czy to ty byłeś po tamtej stronie sceny? Smile
Stojący obok baru Matt początkowo zaniemówił, ale jak każdy Amerykanin (podobnie jak Anglicy) z wielką uprzejmością potwierdził a nawet dał sobie zrobić zdjęcie w towarzystwie Spooky. Matt dowiedział się, ze w Polsce są countrowe imprezy, na których byliby mile widziani.
Byłem pod dużym chyba wrażeniem, bo trzy kolejne fotki wyszły mi paskudnie nie ostre. Sam koncert - jak Magda wspomniała - tak szybko się skończył, że sprawdzałem czas trwania nie będąc pewnym czy aby „nie przepłaciłem” Smile za bilet.
Również miałem wrażenie 15 minutowego spotkania z artystą, którego cenię i słucham od lat. To dla mnie taki „Countrowy Cohen”. Teksty i melodyka, to sama poezja dla ducha.
Lubię chodzić na koncerty w Anglii, chociaż przyznam, że unikam sal koncertowych 20-30 tys widzów, bo tam sie czuję jak na meczu bokserskim.
Nic nie widać (mimo telebimów) i nic nie słychać. Lubię kameralne spotkania jakimi są tutaj występy wraz z 3 tys. widzów. Oni (Anglicy) są świetną widownią, znającą piosenki swoich idoli, śpiewających wraz z nimi. Siłą rzeczy siedząc wśród nich zapominam, że jestem zakompleksionym Polakiem, który śpiewa kiedy się mocno „rozgrzeje”. Na tym koncercie z trudem powstrzymywałem się ze śpiewaniem nagrywając niemal cały koncert z mojego aparatu w formacie video.
Znajdziecie tego ślady w moim „Oczkowym” profilu (ulubionym przez Spooky) portalu Facebook-owym oraz na Youtube. Oglądając tam inne filmowe z tego koncertu relacje, naprawdę jestem dumny z ich jakości.
To też zaliczam do wydarzeń tego wieczoru, bo do tej pory nie udawało mi sie zrobić żadnej fotki.
Teatralne cerbery tak pilnują, ze wystarczy wyjąć komórkę a natychmiast pojawia sie sympatyczna „hiena” i... już nie czekam na grzecznościową i uśmiechnietą prośbę. Tym razem poszalałem z krótką przerwą po interwencji wspomnianej miłej dziewczyny.
Koncert Dona Williamsa pozostawił we mnie wrażenie pięknego muzycznego obrazu. Mogę sobie teraz ten obraz odtwarzać do woli.
Zupełnie inne wrażenie pozostawił po sobie występ ulubionego Marka Knopflera, który najwidoczniej nie był w dobrej formie psychicznej. Doszedłem do takiego wniosku po równie smętnym supporcie. Oczekiwałem wtedy paru przynajmniej znanych rytmicznych coverów, a tymczasem Mark skądinąd również na siedząco, zaprezentował bardzo smutną częśc swojej duszy.
Piosenka Dona "I'll Be Faithfull To You" zaśpiewana na stojąco wraz z muzykami zrobiła na mnie duże wrażenie, podobnie jak Emmylou Harris, Alison Krauss, Gillian Welch w soundtrackowym utworze „Didn't Leave Nobody But The Baby”.
Don Williams ma w swoim dorobku piosenki wykonane razem z Emmylou i Alison, i troche mi brakowało tych duetów z nimi.
Spooky wspomniała, że sala była zapełniona w ¾ ale to chyba dlatego, że przeżywając spotkanie z uwielbianym Donem nie zauważyła jak ci palacze zapełnili salę.
Przypomniało mi to atmosferę spotkań w Oczku, podczas których część naszej rodziny countrowej spędzała czas w korytarzu na papierosie. Ba, niektorzy woleli słuchać statmtąd głośnej muzyki w tak małym klubie.
W każdym razie zerkając „kątem oka” nie zauważyłem wolnych miejsc na poziomie naszego balkonu. Po koncercie rzeczywiście stoisko z płytkami było nieco zdekompletowane. Najnowsza płytka Dona Williamsa "And So It Goes" sprzedana co do jednej, ale juz leży na moim biurku.
W dzisiejszym programie internetowego radia [link widoczny dla zalogowanych] od godz 22:00 postaram sie przedstawic parę utworów z tej nowej płytki jak również z koncertu. Jakość nagrań nie będzie studyjna, ale na pewno pozwoli wam odczuć atmosferę jaka panowała podczas występu Dona.
Zapraszam wszystkich do słuchania i... polecam ten koncert wszystkim tym, którzy będą mieli taką szansę.

Pozdrawiam wszystkich, phueta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5699
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:57, 14 Maj 2012    Temat postu:

Ach Wy łobuziaki, więc nie tylko zdjęcia.............. Smile Smile Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> FOTOKRONIKA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island