Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Memoriał, Rekord i praca, czyli Piknik Country według Rodeo

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Country Music - POLSKA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Huberts
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 2660
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa Grochów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:20, 03 Sie 2012    Temat postu: Memoriał, Rekord i praca, czyli Piknik Country według Rodeo

Część pierwsza:

Ufff... Udało się.
Właściwie powinienem zacząć od wielkiego HUUUURRRRRAAAAAA!!!!! Nie zacząłem, bo dopiero uchodzi ze mnie Piknikowe Zmęczenie (PZ) Wink . A właściwie dobrze zacząłem, bo, "ufff... udało się" napisać dla Was tą relację, mimo opadających powiek.

Skoro już się zdradziłem, że "HUUUURRRRRAAAAAAA!", to od razu napiszę, że nadzwyczaj udał się tegoroczny, trzeci już MEMORIAŁ TANECZNY IM. ANDRZEJA FABISIAKA.
Dotychczasowy REKORD ZOSTAŁ POBITY! Od niedzieli 29 lipca 2012r., od godziny 14:30 NOWY REKORD POLSKI W TAŃCU LINIOWYM wynosi 275 osób!!!
O sto osiemnaście więcej niż poprzedni!
Rekord okupiony tytaniczną pracą wielu osób, stresem, naznaczony niespodziewanymi wydarzeniami, z których większość była pozytywna, choć nie obyło się bez nerwowych chwil i pewnych perturbacji. Pozwólcie, że tych ostatnich nie będę wspominał i opisywał. Niech idzie w niepamięć. Tak będzie lepiej.

Od początku zatem, czyli od piątku. Chociaż właściwy początek przygotowań nastąpił tak jakoś kilka dni po poprzednim Memoriale, ale opisywać wszystkich żmudnych przygotowań nie ma sensu. Napiszę tylko, że było warto!!! Co roku tak jest. I co roku w przygotowania wkładamy więcej energii i pracy.

A więc, dotarliśmy do Mrągowa zgodnie z planem i przystąpiliśmy do pracy. Ostatnie ustalenia, przygotowania i można było zaczynać warsztaty, dzięki którym przyszli uczestnicy mieli sposobność przygotować się do odtańczenia specjalnie ułożonego układu tanecznego.

W piątek warsztaty odbywały się od 18-tej do 20-tej, w sobotę 14:00 - 18:00, w niedzielę od 11:00 do..., miało być do 14-tej, ale zainteresowanie było tak duże, że z trudem udało się je zakończyć tuż przed Finałem czyli przed 14:30.
Warsztaty prowadził, przez wszystkie trzy dni, z niewielkimi przerwami, niezmordowany, niezatapialny i, co istotniejsze przy tych temperaturach, nierozpuszczalny, znany Wam z forum ELGREGOS.
Grześ, JESTEŚ WIELKI! Będę zawsze to powtarzał. I nie waż się zaprzeczać!

W piątek jeszcze zatańczyliśmy dwa pokazy w miejskim amfiteatrze.
Od początku naszej zespołowej drogi staraliśmy się nie opuszczać tej sympatycznej sceny, czy to poprzedniej przy Placu Piłsudskiego (znany jako Plac Rocha), czy obecnej, w dolinie, przy Placu Unii Europejskiej. Jej atmosfera jest wyjątkowa i za każdym razem artyści znajdują na niej przychylność i uśmiechy publiczności i samych życzliwych ludzi wśród organizatorów.
Ale nic nie trwa wiecznie.
Pokazy, już tradycyjnie, bardzo ciepło przyjęte (także przez przyrodę Wink ), minęły, dobiegły końca piątkowe warsztaty i o 20:00 trzeba było zmykać pędem do nowiutkiego amfiteatru nad Czosem. Po pierwsze, byliśmy ciekawi nowego obiektu, po drugie, chcieliśmy również tamtejszej publiczności dać coś od siebie.

Pojawiliśmy się na scenie trzykrotnie. Dwa razy sami, a o trzecie wejście poprosili nas Amerykanie, konkretnie Jason Lee McKeeney. Umówiliśmy szybko utwór, sięgnęliśmy do pamięci wyuczonych przed laty kroków i bez próby, na żywo, pojawiliśmy się w ostatnim z granych przez Jasona utworów. Mimo zmęczenia, po całym dniu na nogach, wyszło chyba dobrze, bo Jason długo dziękował w garderobie.
Nareszcie można było odpocząć, zrelaksować się i zająć się delektowaniem muzyką płynącą za sceny i małym złotym z pianką. Po rewelacyjnym koncercie Alicji trzeba było jednak wracać na kwaterę. Obowiązki następnego dnia czekały.

c.d. za chwilę... Wink


Ostatnio zmieniony przez Huberts dnia Pią 0:43, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Huberts
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 2660
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa Grochów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 1:07, 03 Sie 2012    Temat postu:

część 2:

W sobotę ponownie warsztaty, przy każdej turze gromadzące wiele osób, mimo żaru lejącego się z nieba. I znowu Grześ z mikrofonem, gadał jak najęty. Zjadł przy tym pudełko pastylek na gardło, bo głos zaczynał zanikać.

Zapowiadał się wysoki wynik... I rosła nadzieja na nowy rekord. Mimo, że doświadczenia ubiegłego roku uczyły, że nie zawsze to, co dzieje się na warsztatach, ma przełożenie na końcowy efekt.
Tak, czy inaczej, w okolicach fontanny na Placu PCK wrzało. I nie było to gorące powietrze, tylko rytmicznie falujący tłumek, w takt dyktanda przestawiający nogi i zmieniający, co siedem figur, kierunek swojego falowania.

W sobotę także musieliśmy Grzesia pozostawić na dłuższą chwilę samego z uczniami, czekał nas pokaz wraz z miejscowymi dziećmi i ich opiekunami, z którymi nawiązaliśmy kontakt i małą współpracę w ubiegłym roku. Nazywają się Kawałek Mrągowa i z godnym podziwu zaangażowaniem, pod okiem trenerki, pani Ewy ćwiczą taniec, nie tylko liniowy i nie tylko country, choć te zdecydowanie przeważają.
W ubiegłym roku wystąpiliśmy u boku dzieciaków, które błyskawicznie opanowały jeden z naszych układów.
Tym razem jednak to dzieciaki postanowiły nauczyć Rodeo tańczyć. Było to ryzykowne, bo mieliśmy jedną, półgodzinną próbę na opanowanie układu, ale wyszło nadspodziewanie dobrze. Na scenie zrobiło się rodzinnie, piknikowo, tanecznie. Fantastyczne przeżycie! Do tego fenomenalne dzieciaki, z niesamowitymi opiekunami, którzy również zagościli w tańcu na scenie!
Gdyby drogowcy w naszym pięknym kraju mieli w sobie tyle zaangażowania, mielibyśmy do Mrągowa autostradę albo i trzy, a pociągi śmigałyby po linii dużych prędkości.

Po drugim pokazie i zakończonej o 18:00 działalności szkoleniowej, Wink podobnie jak w piątek, trzeba było szybko przemieścić się na główną scenę.
Również podobnie jak w piątek, czekały nas dwa pokazy (z których odbył się tylko jeden - nie z naszej winy).
Ale to nie wszystko, był też bonus dla publiczności, premiera piosenki "Złap i Tańcz", autorstwa Lonstara, w wykonaniu Doroty Krawczyk i Alabamy. Piosenka została napisana specjalnie na Memoriał, więc nie można było w trakcie premiery nie odtańczyć specjalnie powstałego na tą okazję układu. Tak więc, po przesympatycznej zapowiedzi Doroty pojawiliśmy się na scenie amfiteatru już w czwartym utworze wykonywanym tego dnia w amfiteatrze. Mam nieodparte wrażenie, że te kilka ciepłych słów Doroty i ten krótki pokaz walnie przyczyniły sie do wyniku uzyskanego w dniu następnym.
Po premierze "Złap i Tańcz" nastąpiło długie, męczące oczekiwanie na nasz właściwy pokaz.

Ale, ale, przecież jeszcze coś się działo...

Niespodziewanie (właściwie to już reguła Wink ) pojawiła się propozycja, by zatańczyć z Colorado Bandem w trakcie ich dwudziestolecia. Przyjęliśmy ją z radością! Co tu dużo gadać, lubimy Colorado!

Po Colorado zagrali SteelDrivers, i po nich dopiero udało się zatańczyć clogging, niestety akustycy zapomnieli o nagłośnieniu podłogi i mimo zdwojonej siły uderzeń, muzykę obuwia mogli usłyszeć jedynie widzowie pierwszych kilku rzędów.
Miał być jeszcze jeden pokaz ale zabrakło czasu, więc wolni mogliśmy znowu oddać się relaksowi przy dźwiękach ze sceny. A te były wyjątkowo mocne. Rezydował tam właśnie Flynnville Train. Na Czosie podniosła się fala...
Tak oto zakończyła się nasza sobota, zmęczenie wygrało z chęcią uczestnictwa w koncercie na kempingu, następny dzień był dla nas najważniejszy.

Czas więc na opowieść o niedzieli...

c.d. za czas jakiś, ale na pewno...


Ostatnio zmieniony przez Huberts dnia Pią 1:22, 03 Sie 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5699
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:29, 03 Sie 2012    Temat postu:

Nie powiem że przeczytałem......ja to po prostu pochłonąłem, połknąłem, pożarłem czy co tam sobie umyślisz Smile
Szczerą prawdę napisałeś, a wiem to dokładnie, bo sam byłem świadkiem niektórych wydarzeń.
Zatem z niecierpliwością czekam na 3 set - ten najważniejszy dla Was !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1757
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:25, 03 Sie 2012    Temat postu:

Hubciu, dzięki za ten wspaniały opis wydarzeń!!! Nie można być wszędzie, a jednak dzięki relacjom się jest!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Huberts
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 2660
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa Grochów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:49, 04 Sie 2012    Temat postu:

Ostatni najdłuższy fragment relacji.

Niedziela.


Niedziela, dzień w którym otworzyło się niebo... Ale dopiero po południu. Natomiast do popołudnia nikt z nas nie miał nawet czasu spojrzeć do góry, czy czasem nie pojawiają się jakieś obłoki, potem chmury, aż do nawałnic włącznie. No, prawie nikt. Kilka razy przyjrzałem się pogodzie i spodziewałem się deszczu, może nawet burzy, na pewno nie czegoś takiego, ale... Nie uprzedzajmy..
Zajęci byliśmy i to mocno. Szybkie śniadanie, gdy Mrągowo jeszcze spało. No cóż 9-ta rano to w trakcie Pikniku przecież środek nocy. Wink A my już musieliśmy nabierać sił na najbardziej intensywne warsztaty w ciągu wszystkich trzech dni, wytężoną pracę biurową i organizacyjną, działanie w notorycznym niedoczasie i niemałym stresie, by niczego nie pominąć, by każdy element układanki znalazł się tam, gdzie jego miejsce. A jednocześnie pracowaliśmy w poczuciu szczególnej misji i ogromnego obowiązku. Bez tego całe przedsięwzięcie mogłoby sie nie udać.

O 10:30 spakowany już do wyjazdu (prawie, bo przecież kilka rzeczy było mi jeszcze potrzebnych), by później mieć więcej czasu zameldowałem się w CKiT, by wraz z Anią sporządzić dokumentację memoriałową, wykonać losy, przygotować nagrody, omówić jeszcze raz z Martą i Justyną (dzięki którym, co roku artyści występujący w mieście mają pełen komfort pracy) plan organizacyjny, nagłośnienie, ustawienie stanowiska rejestracyjnego, ochronę... Wszystkiego nie wymienię. I tak nie obyło się bez szybkich telefonów, bo coś wyskoczyło w ostatniej chwili. Na przykład motocykliści, których trzeba było przegnać z ulicy Sobczyńskiego, bo beztrosko sobie wjechali za bariery po paradzie, zajmując nam miejsce na przeprowadzenie finału. Trzeba było, przy tym wszystkim, jeszcze kilkukrotnie znaleźć się na scenie miejskiej, by opowiedzieć nieco o Memoriale, o zasadach, o tym gdzie się rejestrować, gdzie można jeszcze się nauczyć tańczyć, o losowaniu upominków, o wspaniałym utworze napisanym przez Lonstara dla Doroty i Alabamy...
A czasu było tak niewiele...

Warsztaty wystartowały punktualnie o 11:00 i od samego początku zaskoczyła nas frekwencja. Mimo rozpoczynającej się parady, cały czas napływali chętni. Wprawdzie tylko przelotnie, w trakcie wielokrotnego pokonywania trasy CKiT - Amfiteatr i z powrotem, mogłem obserwować to, co dzieje się przy fontannie na Placu PCK. Musiało być dobrze, bo za każdym razem miałem większe trudności z przejściem. Pod koniec ścisk panował niesamowity.

Około 13-tej otwarte zostało stanowisko rejestracji uczestników i od razu ustawiła się kolejka, wszyscy chcieli mieć numery z początku listy. W tym samym czasie, na scenie amfiteatru rozpoczynał się niedzielny koncert. Wraz z prowadzącym Czarkiem Makiewiczem witając zespół Wheels of Steel opowiedzieliśmy nieco o Memoriale i Rekordzie.
Niezastąpieni i niezmordowani akustycy w tym czasie już zaczęli montować nagłośnienie, by wszystko co dzieje się na scenie było słychać również na ulicy, by z ulicy był także kontakt ze sceną, a także, by można było poprowadzić całość stojąc wśród niemałego przecież tłumu.
Koncert Wheels of Steel dobiegał końca, a ja czułem narastające napięcie i gęstniejącą z każdą minutą atmosferę. Gdy ponownie znalazłem sie na scenie wraz z Czarkiem, już nie było odwrotu. Wheels of Steel zakończył granie, na scenę wkroczył i zaczął się montować Alabama Band, Dorota koncentrowała się na zapleczu, a ja z mikrofonem w ręku pobiegłem na ulicę. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, w momencie, w którym powinniśmy już spokojnie ustawiać linie, że warsztaty trwają w najlepsze i cały czas przybywa chętnych. No cóż siła wyższa. To był czas na próbę dźwięku i strojenie dla Doroty i Alabamy. Tuż przed 14:30 Grześ oficjalnie zakończył warsztaty i cała wielka ciżba znalazła się na ulicy. Chwilę zajęło, zanim wszyscy znaleźli dla siebie miejsce i punktualnie (no, w miarę Wink ) rozpoczął się finał. Przygrywka, odliczenie 1,2,3,4, i tłum zafalował ponownie.
Co to był za widok! Prawie trzysta osób w jednym miejscu, w jednym rytmie, w jednym tempie, te same kroki... To trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć! NIESAMOWITE wrażenie! Nawet dla nas tancerzy, sprawców już przecież trzeciego Memoriału. Tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć!
Te kilka minut, kilka wspaniałych chwil, było nieporównywalne do jakiegokolwiek innego doświadczenia!
Za szybko minęły... Ale euforia pozostała! Atmosfera święta i radości zagościła w Mrągowie!
Podałem nieoficjalny jeszcze wtedy wynik, 275 osób!
Ten wybuch radości musieli usłyszeć nawet w Nashville!!!

Obserwatorzy i uczestnicy zostali zaproszeni na koncert Doroty i Alabamy, po nim miało nastąpić oficjalne ogłoszenie wyniku i losowanie upominków wśród uczestników.

Przyroda jednak miała własny plan na to popołudnie. Zdecydowała po kilkunastu minutach, że za wszelką cenę pokrzyżuje nam plany. Niebo otworzyło się, spadł na nas powiew o sile huraganu, który porwał namioty-garderoby zza sceny, powalił oświetlenie (które o mały włos minęło drobną wszak postać Doroty), uszkodził kilka samochodów, powalił kilka drzew...
Nie zamierzaliśmy się poddać bez walki, wszyscy solidarnie, nie bacząc na wichurę, funkcję, status i padający deszcz trzymaliśmy to, co pozostało do trzymania. Dzięki temu po chwili, po przejściu nawałnicy, niezniszczalni i niezatapialni akustycy mogli przystąpić do odtworzenia możliwości koncertowych. A pozostali, czy to artyści, czy organizatorzy, czy też służba porządkowa zajęli się odbudową zaplecza.
Dorota z Alabamą wznowili koncert, a na zapleczu trwały gorączkowe prace. To, że się udało to był cud! Wiadomo nam już było, że dużo solidniejszy wydawało się Amfiteatr nad Czosem nie przetrwał tej próby. Sad A mieliśmy jeszcze w nim wystąpić w niedzielę...
Znowu czuwał nad nami jakiś dobry duch. Zupełnie jak w 2010 roku, gdy wokół nas latały kajaki. Chyba nawet wiem jak mu na imię... DZIĘKUJĘ!!!

Dorota dokończyła koncert, publiczność w jego trakcie powróciła na widownię. Część jednak niestety przestraszyła się i oddaliła, a szkoda.
Także część rekordzistów została przegoniona przez nawałnicę, ale cóż było robić? Obiecane losowanie musiało się odbyć (losy przetrwały, wiatr ich nie porwał, z poświęceniem broniły ich dziewczyny), odwołanie go nie wchodziło w ogóle w rachubę.
Jeden zestaw upominków postanowiliśmy bez losowania przekazać ośrodkowi opiekującemu się niepełnosprawnymi dziećmi, które wspólnie ze wszystkimi odtańczyły finał, ale ze względu na nie dające się w tamtym momencie przewidzieć opóźnienie, nie mogły pozostać do losowania. Opóźnienie dzięki nadzwyczajnej organizacji i sprawności techników, a także dzięki skróceniu programu Doroty i Alabamy, udało się w końcu w znacznej mierze nadrobić, ale przerwa była dość długa.
Pozostało więc do rozlosowania dziewięć zestawów. W każdym znajdowała się płyta Czarka, koszulka Rodeo, western na DVD, oraz pakiet promocyjny miasta.

Ponieważ, jak pisałem wcześniej, pogoda wygnała część uczestników, losowanie było wyzwaniem, przede wszystkim proceduralno-organizacyjnym. Nie mogliśmy stać na scenie i losować w nieskończoność, aż trafimy na kogoś obecnego. Czas uciekł przez nawałnicę i trzeba było się spieszyć, bo opóźnienie programu, przy takim losowaniu mogło wzrosnąć. Podjęliśmy decyzję, iż po wylosowaniu numeru odliczamy w górę co jeden, aż do pierwszej obecnej osoby. I kilkukrotnie musieliśmy z tej metody skorzystać. Kilka trafień było bezpośrednich i bez wątpliwości. Dorota Krawczyk w roli "sierotki" sprawdziła się doskonale!
Dzięki podjętej metodzie losowanie było szybkie i sprawne. Wkrótce dziewiątka laureatów stała z nami na scenie, pozostało tylko rozdać upominki, przedstawić oficjalny wynik i podziękować im za udział.

Wszystko ma swój kres. także to piękne wydarzenie. Tym piękniejsze, że nie zmogła go pogoda, szczęśliwie ominęły kłopoty i problemy na etapie organizacyjno-przygotowawczym.
Piękne jest to uwieńczenie ciężkiej pracy, długich przygotowań i wielkiej energii włożonej w to unikalne dla country w Polsce przedsięwzięcie.

Chciałbym na koniec serdecznie podziękować wszystkim, którzy wsparli nas, choćby tylko dobrym słowem. Szczególne podziękowania wymagałyby kolejnego wpisu w tym temacie. Szczerze się przyznam, że bałbym się taki wpis zamieścić, by nikogo w nim nie pominąć, by nie zabrakło tam żadnej grupy ludzi i nikogo personalnie, kto do III Memoriału Tanecznego im. Andrzeja Fabisiaka przyłożył swoją pracę, czy wspomógł w jakikolwiek inny sposób jego organizację.
Postaram się, choć będzie to trudne. Takie podziękowanie wymaga szczególnego przygotowania, więc potrzebuję czasu aby je napisać.

Dlatego już dzisiaj, wszystkim, ogółem piszę wielkie
DZIĘKUJĘ!!!


Ostatnio zmieniony przez Huberts dnia Sob 23:06, 04 Sie 2012, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
teachair
Wielebny



Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 1757
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:03, 04 Sie 2012    Temat postu:

Padam Pięknie!!! Brawo i gratulacje!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pablo
Ranczer



Dołączył: 06 Cze 2009
Posty: 1202
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:57, 05 Sie 2012    Temat postu:

Dobra robota! Gratuluję sukcesu!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cowboykash
Szeryf
Szeryf



Dołączył: 26 Lut 2007
Posty: 5699
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Otwock i Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:07, 05 Sie 2012    Temat postu:

Świetnie Smile Gratuluję z całego serca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Karol_C
Poszukiwacz złota



Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 52
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:39, 05 Sie 2012    Temat postu:

Hubercie przede wszystkim bardzo ładnie ująłeś te 3 niesamowite dni Warsztatów i tego co działo się w Mrągowie, A szczególne podziękowania należą się wam czyli całemu Zespołowi Rodeo za zorganizowanie już po raz trzeci MEMORIAŁU TANECZNEGO IM. ANDRZEJA FABISIAKA i Pobicie Rekordu Polski w Tańcu Liniowym GRATULUJE I BARDZO DZIĘKUJĘ.

Ps.Wielki szacunek i Podziękowanie należą się prowadzącemu warsztaty nie zniszczalnemu Grzesiowi,
Grzesiu BARDZO DZIĘKUJE.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kefas
Z-ca Szeryfa
Z-ca Szeryfa



Dołączył: 12 Sie 2009
Posty: 1613
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:52, 06 Sie 2012    Temat postu:

Hubert ... świetnie potrafisz oddać emocje Wink

Super to napisałeś Smile

Gratulacje dla wszystkich zaangażowanych w to Wydarzenie Padam Padam Padam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ana
Traper



Dołączył: 19 Lip 2009
Posty: 979
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Stara Anglia :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:56, 13 Sie 2012    Temat postu:

Bardzo ,bardzo zaluje,ze nie bylo mnie tam, z zapartym tchem przeczytalam Twoja relacje i jeszcze bardziej mi przykro,ze tego nie widzialam Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum COUNTRYMUSIC.PL Strona Główna -> Country Music - POLSKA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island